Węgierscy naukowcy zadali sobie pytanie, co właściwie mamy na myśli mówiąc o kimś, że jest głupi. Choć określanie ludzi, zwierząt, czy zachowań tym mianem jest w różnych językach powszechne, nie było do tej pory szczegółowych badań, które mogłyby wyjaśnić, czym najczęściej na miano głupiego sobie zasługujemy. Odpowiedź publikuje w najnowszym numerze czasopismo "Intelligence".

zdj. ilustracyjne / Markus Redmann /PAP/EPA

Badacze z Eotvos Lorand University w Budapeszcie przeprowadzili testy wśród 154 osób, które poproszono o ocenę 180 krótkich wziętych z prasy, czy internetu historii. Badani mieli za zadanie wskazać, w których historiach pojawiają się głupie zachowania i ocenić rozmiary tej głupoty w skali od 0 do 10.

Wyniki pokazały, że choć pojecie głupi w naszym potocznym rozumieniu nie jest ściśle zdefiniowane, około 90 procent ankietowanych dość dobrze zgadzało się co do oceny, które zachowania były głupie, a które nie. Najczęściej też przymiotnika głupi używano w trzech przypadkach.

Po pierwsze, najczęściej za głupiego uważamy kogoś, kto przecenia swoje umiejętności, czy wiedzę, jest nadmiernie pewny siebie i rzeczywistość zaczyna go przerastać. To oznacza, że po to by zasłużyć w oczach innych na miano głupiego, nie trzeba wcale mieć niskiego ilorazu inteligencji. Wystarczy, że jest niższy, niż nam się wydaje.

Wyniki testów wskazały jeszcze na dwa istotne przypadki postrzeganej przez nas głupoty. W drugiej kolejności mianem głupiego określamy kogoś, kto jest roztargniony, w trzeciej kogoś, komu brakuje silnej woli i w związku z tym nie ma kontroli, nie panuje nad sytuacją. W każdym z tych przypadków postrzegany poziom głupoty zależy od poziomu prezentowanej przez dane zachowanie nieodpowiedzialności i tego, jak istotne mogą być jej ewentualne konsekwencje.