Ekologiczna bomba tyka w Krakowie. Jak ustalili reporterzy RMF, niedaleko od centrum na prywatnej działce zmagazynowano kilkaset beczek i pojemników z trującymi substancjami. W nocy przez kilka godzin strażacy neutralizowali wyciek niebezpiecznych chemikaliów.

Teren, na którym znaleziono niebezpieczne składowisko, został wydzierżawiony przez spółkę, która miała zajmować się utylizacją odpadów. Jednak firma EkoKrak 2000 kilka tygodni temu ogłosiła upadłość, a jej szef zniknął.

Wcześniej jednak przy ulicy Romanowicza pojawiło się kilkadziesiąt ton niebezpiecznych chemikaliów; a szef firmy zbił niezłe pieniądze.

Teraz składowisko zagraża mieszkańcom Krakowa. W nocy z kilku beczek zaczęły wydobywać się niebezpieczne opary. W każdej chwili może dojść do groźnego pożaru. Wprawdzie strażacy zabezpieczyli uszkodzone beczki, ale co dalej zrobić z tą tykającą bombą nie wiadomo.

470 ton niebezpiecznych odpadów pozostawił w Grabinach na Podkarpaciu przedsiębiorca spod Częstochowy. Właściciel nieistniejącej już firmy z Aleksandrowa kilka lat temu wydzierżawił teren, na którym miał produkować beton. Szybko jednak okazało się, że zamiast betonu, składuje tam odpady chemiczne. czytaj więcej

Nie wiadomo także, co dokładnie znajduje się w pojemnikach. Wśród niebezpiecznych substancji są prawdopodobnie agrochemikalia, zużyte farby, lakiery, filtry olejowe, ale - jak zaznacza wojewódzki inspektor ochrony środowiska Leszek Sebesta - napis, który znajduje się na beczce wcale nie musi odpowiadać temu, co znajduje się w środku.

Foto: Mariusz Bochenek, Kraków RMF

13:05