Reklama

  • Wrona: Piszę o tym, jak wygląda życie Polaka w USA

    Piątek, 19 października 2012 (19:24)

    ​ "To książka dla tych, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś o Stanach Zjednoczonych. Nie ma tam jednak wiedzy podręcznikowej - jest natomiast o tym, jak wygląda życie Polaka w USA" - mówi w rozmowie z korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim Marcin Wrona, korespondent TVN w Stanach Zjednoczonych, a niegdyś nasz redakcyjny kolega. Do księgarni w całym kraju właśnie trafiła jego książka "Wrony w Ameryce". Dla naszych czytelników przygotowaliśmy zabawę, w której można wygrać egzemplarz książki.

    Zdjęcie

    Okładka książki Marcina Wrony /
    Okładka książki Marcina Wrony
    /
    Paweł Żuchowski: Po 6 latach można napisać dobrą książkę o Stanach Zjednoczonych, czy wiesz już za dużo i pewne rzeczy są dla ciebie normą?

    Marcin Wrona: Na pewno można napisać dobrą książkę, można napisać bardzo dobrą. Pytanie tylko, czy ja taką napisałem.

    Czy to jest książka dla tych, którzy kochają Stany Zjednoczone, czy też dla tych, którzy mówią: nigdy tam nie pojadę, bo to jest dziki kraj?

    To jest książka dla tych, którzy chcieli by się czegoś dowiedzieć o Stanach Zjednoczonych, ale nie wiedzy podręcznikowej, ale bardziej czegoś o życiu w Stanach Zjednoczonych. Zwłaszcza o życiu Polaka w Stanach Zjednoczonych - takiego, który tutaj przyjeżdża jako dorosły człowiek, wie, że przyjeżdża tak naprawdę tylko na chwilę, na kilka lat i musi wciągnąć się w ten kraj, który jest bardzo inny niż Polska.

    Czy to prawda, że będąc w Stanach można stać się rasistą?

    Rasizm jest w Stanach Zjednoczonych obecny wszędzie i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Nie można przymykać oczu, to jest rasizm, który działa w dwie strony. Mówi się, że teraz czarnoskórzy Amerykanie biorą odwet za lata poniżania, segregacji rasowej. Być może jest w tym trochę prawdy, ten rasizm jest tu obecny. Starano się zamiatać ten problem pod dywan, efekt jest taki, że on wybucha co chwilę w sposób bardzo dramatyczny, bardzo przyciągający uwagę opinii publicznej.

    Co ciebie najbardziej zdziwiło, kiedy przyjechałeś do Stanów Zjednoczonych?

    Miałem ogromne szczęście przyjeżdżać do Stanów od  1991 roku. Przed przyjazdem na placówkę byłem tu chyba 15 razy, zatem poznawałem ten kraj stopniowo, to co mnie najbardziej zdziwiło to to, że Ameryka z punktu widzenia turysty jest zupełnie innym krajem niż Ameryka z punktu widzenia człowieka, który musi tu mieszkać i żyć. Nagle się okazuje, że to jest kraj, w którym żywność kosztuje ogromne pieniądze, to prawda, że można kupić jeansy czy koszulkę za grosze, ale żywność jest niebywale droga, a ta żywność tzw. organiczna, czyli ta lepsza to już są kokosy, na które mało kogo stać. I to było chyba jedno z największych zaskoczeń i zdziwień, kiedy zacząłem tutaj mieszkać.

    Podobno marzysz, żeby zamieszkać na Florydzie?

    To prawda, Floryda jest miejscem wymarzonym, ja wiem, ze tam są huragany, że często leje, ze zwłaszcza w środkowej Florydzie są duże skupiska potwornej biedy natomiast ta południowa Floryda z takim zakrętem latynoskim, z takim zakrętem kubańskim to jest niesamowite miejsce, w którym i Ola i dzieciaki i ja czujemy się znakomicie. Mamy znajomych, którzy mieszkali przez wiele lat na Key West czyli najbardziej na południe wysuniętym cypelku Stanów Zjednoczonych, i to jest takie miejsce docelowe, jeśli o czymś marzę to o tym, żeby kiedyś mieszkać na Key West. Czy to marzenie się spełni wątpię, ale warto mieć marzenia.

    Stany Zjednoczone nie są krajem idealnym, napisałeś, ludzie pracują tu niezwykle ciężko żeby związać koniec z końcem a mimo tych kłopotów i przeciwności  losu jest tu fajnie. Rozwiń to.

    Jest tu fajnie, ponieważ jest tutaj ta różnorodność, o której już mówiłem, poznałem tutaj ludzi, których pewnie w Polsce bym nie poznał. Ludzi w przeróżnych zakątków świata, ale z drugiej strony znając ludzi tutaj widzisz, że naprawdę przeciętny Amerykanin pracuje od rana do późnej nocy i kiedy przychodzi do podliczenia wydatków tygodniowych, bo tutaj się ma wypłatę co tydzień a nie co miesiąc, okazuje się, że tym ludziom zostaje w kieszeni 20, 30  dolarów i to tyle. Mało kto ma tutaj teraz oszczędności, to są bardzo ciężkie czasy dla Stanów Zjednoczonych.

    I to są ludzie bardzo zapracowani, trzeba powiedzieć, bo oni nie mają czasu na długie weekendy, nie jeżdżą na tak długie urlopy jak Polacy.

    Jak im opowiadam o tym, ze mamy urlopy gdzieś w okolicach miesiąca w Polsce, to oni patrzą na mnie, stukają się w czoło i pytają dlaczego sobie z nich robię żarty. Kiedy im jeszcze później dodaję, że w nasz czas urlopowy nie wliczają się weekendy, święta to zaczynam słuchać opowieści o europejskim socjalizmie, który kiedyś Europę wykończy. Oni nie mogą uwierzyć w to, jak dużo czasu wolnego mamy w Polsce, jak dużo czasu wolnego mamy w Europie. To naprawdę się pracuje bardzo ciężko i ma się czasem raptem dwa tygodnie urlopu w roku.

    Dla czytelników RMF24 mamy książki Marcina Wrony. Aby otrzymać bezpłatny egzemplarz "Wrony w Ameryce", wystarczy wysłać e-mail na adres naszej redakcji (z imieniem i nazwiskiem oraz adresem). Dziesięciu pierwszym osobom książki prześlemy pocztą. ABY WYSŁAĆ E-MAIL, KLIKNIJ TUTAJ!

    Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

Skomentuj artykuł: Wrona: Piszę o tym, jak wygląda życie Polaka w USA

Wasze komentarze (10)

Dodaj komentarz
andy/usa

~andy/usa -

uwazam ze pracujac w usa zycie ,zywnosc jest najtansza w stosunku do zarobkow mieszkam 28 lat w stanach

Leman

~Leman -

Brawo . Nawet Ja, człowiek zawzięcie broniący poprzednio Pawła przzynaję rację, że to co zrobił jest niemoralne. Musiałem wtrącić tu swoje 3 grosze , bo mam dokładnie taki sam stosunek do tego typu zachowań jak Ty Piotrze i zawsze takie zachowanie będę potępiał . Ostatnio nawet zrugałem znajomego, bo postąpił tak samo jak Paweł.A wystarczyło tylko (i aż) jedno zdanie: Autorem artykułu jest Ten i ten , został on zaciągnięty ze strony tej i tej tłumaczący Paweł Lipiec

yes adu SEBA M.USA

~yes adu SEBA M.USA -

panie marcin wrona pierdułki dziennikarskie pisał w książkach bo ja jestem obywatel usa i trzymam się zawsze ameryki to pewne że do OJCZYZNY POWRUCE JAK NIE BENDE MIAŁ WROGÓW MOSKIEWSKIEJ-PLATWORMY OBYWATELSKIEJ KTÓWA JEST WROGIEM I SZKODNIKIEM A DZIENNIKARZY RADIA RMF FM TRZEBA IM KOPA ZASADIĆ ZNAM SMS 3322

hotdog

~hotdog -

Zakładam, że pisze nie o middle class, do której większość Polaków na wyjeździe aspiruje, która zarabia po 60k USD rocznie ale do lower-lower middle. Swoją drogą słuszna jest konkluzja na temat socjalistycznej Europy - nie bez przyczyny USA rozwija się w tempie kilku procent, a EU szoruje zadem po zerze, na dodatek w Stanach nie ma problemów z demografią.

-Dan

~-Dan -

To prawda zywnosc w Angji jest tez bardzo droga. Tak mi sie wydawalo do czasu kiedy odwiedzilem Polske, w sierpniu tego roku. Teraz widze ze te roznice sa niewielkie, zwlaszcza jezeli kupujesz ekonomicznie, wtedy to okazuje sie ze w Polsce jest drozej.

Kenet

~Kenet -

Jestem w Stanach kilka miesiecy, ale to co tu widze w malym stopniu pokrywa sie z powyzszym artykulem. Co to za farmanony, ze ludzie odkladaja na tydzien po 30 dolcow? Co to za wkrety, ze ledwo wiaza koniec z koncem?Pewnie sa wyjatki, ale z tego co widze i slysze to Polacy tutaj nie przyjezdzaja, zeby zyc w nedzy a wrecz przeciwnie, dorabiaja sie w niedlugim czasie rzeczy, na ktore w Polsce musieli by pracowac dlugimi latami. Wiem, ze nie jest az tak rozowo jak kiedys, ale nie wierze, ze byloby tu tylu Polakow gdyby zylo im sie az tak zle. Bylem w Agli piec lat i w przeliczeniu na dolary jedzenie tutaj wcale nie kosztuje niewiadomo ile - stan Illinois. Moze wszystkiego jeszcze nie widzialem i nie chce sie tez tutaj wymadrzac , bo moze jestem tu za krotko i wszystkiego jeszcze nie widzialem, ale takie sa moje odczucia po kilku miesiacach pobytu w Chicago. Pozdrawiam cala emigracyja polonie. Prosze o komentarze.

grook

~grook -

chciałbym mieć co tydzień 20 - 30 dolarów oszczędności. Skoro jesteśmy w przy tej walucie - mnie jak wyjdzie 10 - 20 dolarów miesięcznie za pracę w Polsce na plusie, to jestem szczęśliwy. Coś tu jest nie halo.

exit

~exit -

Niech Amerykanie przyjadą do Polski będą mieli lepiej. Jakoś żaden Polak w moim wieku tzw. produkcyjnym, który tam wyjechał, nie decyduje się na taką desperację, żeby w "Polskim raju" szukać roboty, np.na budowie murarz, kafelkarz, elektryk, albo jeździć TIR-em w Polskiej firmie. Pewnie długo by nie popracował w Polskich warunkach.