W trzecim sezonie głośnego serialu "House of Cards" będzie więcej polityki międzynarodowej, w tym wątki rosyjskie - ujawniła reżyserka Agnieszka Holland. Pracuje w USA na planie dwóch odcinków. Holland nie wykluczyła też "rosyjskiego konfliktu".

"House of Cards" to dramat polityczny o intrygach na szczytach amerykańskiej władzy. Holland reżyseruje 10. oraz 11. odcinek z liczącej trzynaście części serii. Jak zastrzega na wstępie, nie może zdradzać fabuły. Podpisała nawet w tej sprawie specjalną deklarację.
Przyznała jednak, że "trzeci sezon będzie bardziej polityczny od dwóch poprzednich". Toczy się bowiem wokół prezydenta Stanów Zjednoczonych. W ostatnim odcinku drugiego sezonu główny bohater, cyniczny i wpływowy polityk Partii Demokratycznej Frank Underwood (w tej roli Kevin Spacey) dzięki swej bezwzględności i intrygom obejmuje najwyższy urząd w USA. A to oznacza, że w serialu siłą rzeczy musi być więcej polityki międzynarodowej, w tym - jak przyznała reżyserka - "wątki rosyjskie". Moja wiedza o polityce międzynarodowej jest większa niż w przypadku większości moich amerykańskich kolegów, więc myślę, że mogę coś wnieść do tej historii. Z pewnością wiem więcej o Rosji niż oni wiedzą - powiedziała.

Kiedy w Polsce pojawiła się wiadomość, że ja mam wyreżyserować ,,House of Cards'', to reakcja na to była tak niebywała, jakbym dostała trzy Oscary, wszystkie moje nominacje nie zrobiły na ludziach takiego wrażenia, jak to, że reżyseruje parę odcinków serialu. Takie mamy czasy - mówi Holland.

Na pytanie, dlaczego widzowie tak lubią Franka Underwooda, który dosłownie po trupach dąży do celu, Holland odpowiada: Coś takiego jest w dzisiejszych czasach, że to zło nas fascynuje. Jak popatrzymy na bohaterów różnych seriali, najbardziej modnych teraz, to na ogół to nie są bohaterowie pozytywni.,,Breaking Bad'', ,,House of Cards '' czy ,,Dexter'' - całe mnóstwo seriali ma w gruncie rzeczy za bohaterów zbrodniarzy i o dziwo ludzie się z nimi jakoś tam utożsamiają, a właściwie życzą im dobrze tzn. życzą światu źle, wiec może jesteśmy w takim punkcie, ze życzymy światu źle, bo tylko to nas rozbawi

(mpw)