„Rok 2016 można by już ogłosić Rokiem Lęku” – ocenia w weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej” Olga Tokarczuk. „Boimy się globalnej katastrofy, wojny światowej, zamachów terrorystycznych, odradzającego się faszyzmu, rządów totalitarnych, klęsk naturalnych, zapaści ekonomicznej” – wylicza pisarka. „Społeczeństwa, które się boją, stają się łatwym łupem dla nawiedzonych wodzów, pokracznych dyktatorów, populistycznych manipulatorów, którzy nastawiają ludzi przeciwko sobie, tworząc spiralę nienawiści” – podkreśla.

Olga Tokarczuk / PAP/Artur Reszko /PAP

Lękowi trzeba przeciwstawić to, co czyni nas istotami prawdziwie ludzkimi. I nie jest to brawurowa odwaga czy wielka inteligencja, nawet nie zdumiewająca wynalazczość, ale prosta zdolność do współodczuwania, głęboka solidarność z drugim człowiekiem, która bierze się z tego, że jesteśmy wstanie rozpoznać siebie w innym, a jego w sobie - tłumaczy pisarka na łamach "Wyborczej". Jedną z najlepszych dróg współodczuwania jest literatura. To wyrafinowana i niezwykle subtelna forma komunikacji międzyludzkiej, według mnie - najdoskonalsza. Cudowny wynalazek człowieka pozwalający mu przynajmniej na chwilę przestać być sobą i wyprawić się w wielką podróż na inny kontynent, do "ja" innego człowieka - podkreśla.  

W weekendowym wydaniu "Wyborczej" także:

- Cenzury nie ma. Jeszcze

- Sam przeciw wszystkim

(MN)