Jeszcze nie przeczytałam całości (to w końcu prawie 1000 stron), ale już mogę stwierdzić, że warto było kupić i zacząć czytać... Zawsze lubiłam poezję Białoszewskiego, a dziennika przedstawia jego codzienność od innej strony. Są w tej książce miejsca szokujące, są miejsca radosne i smutne. Prawdziwe, choć niezwykłe życie.