8 kwietnia do polskich kin trafi "Bulwar", którego reżyserem jest Amerykanin Dito Montiel. To ostatni film z udziałem zmarłego w 2014 roku Robina Williamsa.

Robin Williams na planie "Bulwaru" /Tongariro /Materiały prasowe

"Bulwar" to historia człowieka, który pod wpływem przypadkowego spotkania radykalnie zmienia spojrzenie na życie - zapowiada polski dystrybutor filmu. Nolan (Robin Williams) i Joy (Kathy Baker) są małżeństwem od wielu lat. Od dawna jednak w ich związku panuje rutyna. Wracając nocą z biura Nolan poznaje młodego chłopaka, który sprzedaje się na ulicy (w tej roli Roberto Aguire). Wkrótce zaczyna spędzać z nim coraz więcej czasu. Jednocześnie Joy zauważa, że powoli traci kontakt ze swoim mężem.

Film zadebiutował na festiwalu Tribeca w 2014 roku. Do dystrybucji w USA trafił dopiero w lipcu 2015, już po śmierci Robina Williamsa. Teraz pojawi się w polskich kinach. Ten kameralny dramat to ciepły portret starszego mężczyzny, który odkrywa, że na podążanie za głosem serca nigdy nie jest za późno - podkreśla polski dystrybutor.

Jest w tym filmie rodzaj bolesnego piękna - mówił o "Bulwarze" Robin Williams. Ta historia przypomina nam, jak ciężko jest takie spełnienie osiągnąć. Pojawia się tu wiele pytań. Czy rzeczywiście właśnie tak chcesz żyć? Czy jesteś ze sobą szczery? - opisywał. Pytany o to, co zainteresowało go w postaci Nolana, podkreślił: Przede wszystkim, bardzo porusza mnie to, że życie w zgodzie ze swoim sercem nie jest najłatwiejszą drogą - to właściwie bardzo trudny wybór. Kiedy Nolan stopniowo angażuje się w relację z chłopakiem, zdaje sobie sprawę, że zmieni się całe jego życie, a to nigdy nie jest łatwe. Stawka jest ogromna. Jego decyzja o byciu tak głęboko szczerym z żoną jest jedną z najbardziej bolesnych części tej historii. Myślę, że warto było zrobić ten film już dla samej sceny, w której Nolan przyznaje, że nie może już zaprzeczać swoim uczuciom.

(mn)