Niemiecki pianista podróżuje po Europie jak w XIX wieku

Środa, 1 września 2010 (19:16)

Niemiecki pianista Markus Groh przyjechał dyliżansem do Szczecina. Przywiózł ze sobą własny fortepian. W mieście ma dać koncert z okazji 200. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina i Roberta Schumanna.

Pochodzący z Berlina artysta podróżuje po Europie tak, jak to miało miejsce w XIX wieku - wozi ze sobą instrument, który jest kopią instrumentu produkowanego w połowie tego wieku. Muzyk chce w ten sposób przypomnieć czasy tych kompozytorów.

W zamyśle muzyka realizacja trasy koncertowej, która przebiega głównie po jego ojczyźnie, ma pokazać tempo i warunki podróżowania, w czasach, kiedy żyli Chopin i Schumann.

Groh wyruszył z Berlina, po drodze koncertował w niemieckich Temnitztal i Prenzlau. W środę wieczorem zagra w sali koncertowej szczecińskiego Zamku Książąt Pomorskich. W programie utwory Chopina i Schumanna.

Artysta da w Polsce jeszcze dwa koncerty - oba w zachodniopomorskich miejscowościach: Moryń i Cedynia. Wszystkie koncerty odbywają się w zabytkowych zamkach, dworkach i kościołach po obu stronach granicy.

40-letni Markus Groh jako pierwszy Niemiec w historii swego kraju, zwyciężył na Międzynarodowym Konkursie im. Królowej Elżbiety w Brukseli. Gry na fortepianie uczył się m.in. w Stuttgarcie, Berlinie i Salzburgu. Występował wielokrotnie z orkiestrami symfonicznymi w Colorado, Detroit, Fort Worth, Jacksonville, Kansas, New Jersey, Filadelfii, San Francisco, Seattle i na Florydzie.

W Europie koncertował z Bamberger Symphoniker, Bournemouth Symphony, Hague Residentie Orkest, London Symphony, Orchestre de la Suisse Romande, Pekińską Orkiestrą Symfoniczną oraz z orkiestrami w Sankt Petersburgu, Osace, Helsinkach i Budapeszcie.

Markus Groh występuje regularnie na najbardziej prestiżowych niemieckich festiwalach muzycznych. Nagrywa dla rozgłośni radiowo-telewizyjnych Niemiec, Hiszpanii, Belgii, Holandii, Francji, Włoch, Szwajcarii, Austrii, Japonii, Meksyku i USA. Jest założycielem i dyrektorem artystycznym Festiwalu Bebersee pod Berlinem.

Artykuł pochodzi z kategorii: Kultura

RMF24.pl on Facebook