Gdyby strategiczne momenty bitwy pod Grunwaldem miały inny przebieg, walka niekoniecznie byłaby dla Jagiełły zwycięska - uważa profesor Jerzy Maroń z Uniwersytetu Wrocławskiego. Te wydarzenia miały pomyślny przebieg, a ich efektem jest finał - dobrze nam wszystkim znany. Ale "co by było, gdyby…?"

Polacy jeszcze raz odnieśli pod Grunwaldem zwycięstwo. Naprzeciw siebie ponownie stanęły zjednoczone wojska polsko-litewskie i armia Zakonu Krzyżackiego. Wielki Mistrz poległ. Około godziny 15 w sobotę zakończyła się inscenizacja największej średniowiecznej bitwy, która rozegrała się 600 lat temu... czytaj więcej

Barbara Zielińska: Pierwszy punkt krytyczny walki - rozbicie wojsk sprzymierzonych przez oddziały zakonne. Co mogło potoczyć się inaczej?

Jerzy Maroń: Gdyby chorągwie krzyżackie w większości zaprzestały pościgu za uciekającymi Litwinami i uderzyły ze skrzydła na oddziały polskie, to niewątpliwie sytuacja byłaby niezwykle dramatyczna dla strony polskiej.

Barbara Zielińska: Drugi moment to atak 16 chorągwi, które na polu bitwy zgromadził Wielki Mistrz Zakonu. Błędem było to, że nie uderzyły one w stanowisko dowodzenia Jagiełły.

Jerzy Maroń: Gdyby Wielki Mistrz uderzył na ów skromny orszak, to mogłoby doprowadzić do poważnego kryzysu, a nawet paniki.

Barbara Zielińska: Trzeci strategiczny moment walki to upadek sztandaru chorągwi krakowskiej. Gdyby zakończył się inaczej, mógłby zmienić losy bitwy?

Jerzy Maroń: Gdyby mnie udało się rzeczywiście odbić, odzyskać owego sztandaru, też doszłoby zapewne do zamieszania po stronie polskiej i być może do powstania - przynajmniej w tym rejonie, w tym ognisku walk - paniki. Co mogłoby mieć duże znaczenie dla dalszego przebiegu bitwy.