"Studenci określają mnie mianem 'doktor gadżet'" - mówi w rozmowie z reporterką RMF FM dr hab. Andrzej Betlej, dotychczasowy szef Instytutu Historii Sztuki UJ, który od 1 stycznia będzie kierował Muzeum Narodowym w Krakowie. Odebrał już nominację na to stanowisko od minister kultury, Małgorzaty Omilanowskiej. Poprzednia dyrektor, Zofia Gołubiew, po 15 urzędowania odchodzi na emeryturę.

Wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie /Jacek Bednarczyk /PAP

Dominika Panek, RMF FM: Panie doktorze, od 1 stycznia będzie Pan dyrektorem największej placówki muzealnej w Polsce, jak pan się czuje w nowej roli?

Dr hab. Andrzej Betlej: Cały czas towarzyszy mi  świadomość wielkiego wyzwania i wielkiej odpowiedzialności. Radość owszem, ale przede wszystkim świadomość wielkiej pracy przede mną i konieczności sprostania dokonaniom moich poprzedników.

Co to znaczy, że muzeum będzie obiektem otwartym i encyklopedycznym?

To są pojęcia teoretyczne funkcjonujące w środowisku muzealniczym. To są hasła, ja nie jestem teoretykiem, ja jestem praktykiem. Muzeum, które posiada tak olbrzymie zbiory dotyczące naszego dziedzictwa artystycznego i kulturowego - prezentuje je jako powszechnie dostępną encyklopedię, otwartą dla wszystkich. Jednocześnie jest to miejsce, gdzie można dyskutować o naszym dziedzictwie i naszej przeszłości. To oznacza, że muzeum jest jednocześnie otwarte. Tak to widzę. Trzeba pamiętać, że Muzeum Narodowe w Krakowie jest nie tylko instytucją kultury, ale także instytucją naukowo-badawczą.

Jak pan będzie próbował gromić nastroje niezadowolonych z zarobków muzealników?

Jestem człowiekiem dialogu, przynajmniej za takiego się uważam. Myślę, że bliska relacja pomiędzy dyrekcją a pracownikami, wspólne zastanowienie się nad problemami muzeum, pozwoli wypracować jakiś konsensus i kształt muzeum.

Wstępny program funkcjonowania muzeum na lata 2016-2020 został zatwierdzony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jakich wystaw możemy się spodziewać?

Nie chciałbym tego zdradzać. Na pewno wielka wystawa Mater Misericordiae odbędzie się w roku 2016.

Fundacja Książąt Czartoryskich to niepokorny byt jeśli chodzi o dotychczasową współpracę z Muzeum Narodowym w Krakowie. Jeśli odłączy się od muzeum, współpraca będzie możliwa?

Jak najbardziej. Ostrzegano mnie, że kwestia relacji z zarządem fundacji będzie nieustającym leitmotivem jakichkolwiek pytań i wszelkich wypowiedzi. Moje relacje z zarządem opierają się obecnie na pełnej życzliwości, otwartości i współpracy. Nie oszukujmy się, zarówno muzeum, jak i fundacji zależy na dobru zbiorów, to jest rzecz, która określa nasze partnerstwo.

Panie doktorze, jest pan otwarty na nowe technologie, będzie pan próbował przemycać nowoczesne rozwiązania do muzeum,  a może także przemycać swoje własne zainteresowania?

Studenci określają mnie mianem "doktor gadżet". Ja oczywiście jestem otwarty na wszelkiego rodzaju nowinki.

Moje zainteresowania naukowe koncentrują się na wieku XVIII. One są zbieżne z profilem zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie. To jest cudowne pole do badań! Mam nadzieję, że moje doświadczenie badawcze wspomoże profil naukowy muzeum. Należy pamiętać, że muzeum nie tylko eksponuje dorobek kulturowy, ale także powinien go badać, a Muzeum Narodowego w Krakowie ma w tym przypadku ogromny potencjał.

Nie będzie panu szkoda pracy w Instytucie Historii Sztuki UJ?

Nie zamierzam rezygnować z działalności naukowej. Praca badawcza sprawia mi ogromną radość. Zamierzam postępować zgodnie ze wzorcem mojego mistrza, czyli prof. Jana Ostrowskiego, który jest profesorem uniwersytetu, a jednocześnie dyrektorem Zamku na Wawelu. W całej historii muzeum było wielu dyrektorów, którzy byli jednocześnie profesorami. Będę tylko musiał zrezygnować z funkcji dyrektora Instytutu Historii Sztuki.

Obecna dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie, Zofia Gołubiew, nie spodziewała się, że będzie pan jej następcą, nie był pan w gronie kandydatów, których rekomendowała. Zofia Gołubiew pogratulowała panu nowej funkcji?

Trudno mi komentować wypowiedź pani dyrektor w tej sprawie, osoby tak zasłużonej dla muzeum. Z mojej strony byłoby to niewłaściwe. Tak zostałem wychowany, nie będę komentował.  Z panią dyrektor Gołubiew, z minister Omilanowską i dyrektorem Departamentu Muzeów spotkamy się 10 września.