Prezydent podpisał Traktat Lizboński

Dodano: Sobota, 10 października 2009 (12:31)

W czasie negocjacji Traktatu z Lizbony Polsce udało się odnieść wiele sukcesów - powiedział prezydent Lech Kaczyński tuż przed podpisaniem dokumentu. Unia pozostaje ścisłym związkiem państw narodowych, ale jest to związek państw suwerennych i niech tak zostanie - to odpowiada dzisiejszej realnej sytuacji w Europie - podkreślił. Lech Kaczyński podkreślił również, że dopiero zmiana decyzji Irlandii spowodowała, iż Traktat z Lizbony odżył i nie ma żadnych przeszkód, by go ratyfikować. Irlandczycy odrzucili dokument w ubiegłorocznym referendum. Przyjęli go dopiero w ponownym glosowaniu 2 października tego roku. Prezydent dodał, że w Unii Europejskiej obowiązuje "zasada jednomyślności". Więc jeśli ta zasada obowiązuje, to nie ma znaczenia, czy odmowa nastąpiła ze strony Niemiec czy Malty, Francji czy Estonii. Jeśli ktoś odmówił zgody, znaczy, że traktat zakończył swój byt i dopiero zmiana decyzji narodu irlandzkiego spowodowała, że traktat odżył - argumentował. Lech Kaczyński przypomniał też, że rokowania w sprawie Traktatu toczyły się przede wszystkim w pierwszej połowie 2007 roku. Po roku namysłu, po roku refleksji związanym z odrzuceniem tzw. konstytucji europejskiej w referendach we Francji i Holandii - zaznaczył. Toczyły się szybko, skutecznie - jak się okazało, ale toczyły się w atmosferze pewnego napięcia i normalnych sporów i dyskusji. W ramach tych negocjacji udało się Polsce odnieść bardzo wiele sukcesów. Na czternaście spraw, które postawiliśmy, które postawił ówczesny rząd, w trzynastu odnieśliśmy sukces - dodał. Przypomnę takie sprawy jak przedłużenie głosowania według reguł nicejskich aż do roku do 2017, choć w praktyce do 2014, jak solidarność energetyczna, jak tzw. mechanizm z Joaniny, jak w końcu zasada, że sprawy związane z tzw. kompetencjami dzielonymi między Unią a państwami narodowymi zawsze po części muszą pozostać w kompetencji państw narodowych - wyliczał Lech Kaczyński podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim. Wskazał również, że sukcesy te udało się odnieść dzięki stanowczości ówczesnego rządu, jego szefa, ówczesnej minister spraw zagranicznych Anny Fotygi, stanowczości ówczesnych negocjatorów. Uroczystość w Pałacu Prezydenckim obserwował reporter RMF FM Mateusz Wróbel. Jak donosi, nie obeszło się bez małej wpadki. Posłuchaj relacji:


Radio Muzyka Fakty