​Sąd w Nowym Jiczinie w województwie morawsko-śląskim uniewinnił wszystkich dziesięciu oskarżonych o spowodowanie w 2008 roku w miejscowości Studenka zawalenia się remontowanego wiaduktu, w który uderzył ekspresowy pociąg Kraków-Praga. Katastrofa ta spowodowała śmierć ośmiu osób, w tym dwóch Polek. Spośród 95 rannych dziewięciu odniosło ciężkie obrażenia, niektórzy z nich doznali trwałego poważnego uszczerbku na zdrowiu.

Zdjęcie ilustracyjne /Kuba Kaługa /RMF24

Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator, który żądał dla oskarżonych kar od trzech od sześciu lat pozbawienia wolności, złożył odwołanie.

Według sądu nie udało się jednoznacznie udowodnić winy oskarżonych. Chociaż nie przyznawali się do winy większość z oskarżonych przeprosiła rodziny ofiar oraz osoby, które ucierpiały w katastrofie.

Sąd nie był w stanie obiektywnie i ze stuprocentową pewnością stwierdzić, kto odpowiada za to, że wiadukt się zawalił. Obawiam się, że dziś już nikt nie jest zdolny to ustalić - powiedział sędzia Jaromir Pszenica.

By uznać oskarżonych winnymi, musielibyśmy wiedzieć, dlaczego wiadukt się zawalił. Możemy się domyślać, ale tego nie wiemy. Dlatego to, co się stało, nie jest jasne - dodał.  Jak zaznaczył, w przypadku wątpliwości rozstrzygać należy na korzyść oskarżonych.

Prokurator Alesz Kopal zadeklarował zaskoczenie wyrokiem i jeszcze na sali rozpraw  złożył odwołanie. Zakładam, że przedstawiono wystarczające dowody. Sąd nie zajmował się jednak wszystkimi okolicznościami - powiedział.

Oskarżeni to trzej pracownicy głównego wykonawcy, pięciu pracowników podwykonawcy, inspektor nadzoru wojewódzkiego zarządu dróg oraz osoba samozatrudniona pracująca na  rzecz podwykonawcy.

Do tragedii doszło 8 sierpnia 2008 roku. Mimo remontu wiaduktu nad torami ruch pociągów odbywał się normalnie. Gdy betonowa konstrukcja runęła na tory, z pełną szybkością nadjeżdżał pociąg relacji Kraków-Praga, w którym znajdowało się 400 pasażerów. Maszyniście udało się wytracić prędkość, ale i tak uderzenie w zawalony wiadukt miało tragiczne skutki. Na miejscu zginęło sześć osób; wśród ofiar była jedna Polka. Dwie osoby w zmarły w szpitalu, w tym jeszcze jedna Polka. 

(ph)