"Rosjanie myśleli, że Turcy nie mają jaj" - tak dosadnie zestrzelenie rosyjskiego myśliwca skomentował Łukasz Kulesa z londyńskiego instytutu badań strategicznych European Leadership Network. Instytucja ta nieustanie apeluje o wprowadzenie obustronnych procedur, które pomogłyby uniknąć potencjalnie niebezpiecznych incydentów na ziemi, morzu i w powietrzu.

Rosyjski SU-24 /STRINGER /PAP/EPA

Bogdan Frymorgen: Jak to możliwe, że załoga tureckiego F-16 nie może porozumieć się przez 5 minut z pilotami rosyjskiego myśliwca, po czym dochodzi do tragedii? Czyli nadal nie ma żadnych procedur, które pomogłyby uniknąć takich incydentów.

Łukasz Kulesa: To jedna z kwestii, które będą bardzo uważnie rozpatrywane. Czy chodzi o to, że Rosjanie nie posiadają specjalnych wytycznych jeśli chodzi o takie sytuacje, czy może ich procedury nakazują im ignorować Turków? Podobne sytuacje zdarzyły się w ubiegłym miesiącu. Wydaje mi się, ale to jest tylko przypuszczenie, że rosyjscy piloci nie podejrzewali, że oddane zostaną w ich kierunku strzały. Przypuszczam, że liczyli się z tym, że zostaną wzięci na celownik, że padną groźby, ale nie spodziewali się tak zdecydowanego działania ze strony tureckiej.

„Zachód musi pójść na kompromis ws. Syrii, przy negocjacyjnym stole musi zasiąść Assad”

"Bez względu na to, jak bardzo nie podoba się to zachodnim przywódcom, by zaprowadzić w Syrii pokój, będą musieli pość na kompromis. Takie są nieubłagane prawa dyplomacji: jeśli nie jesteś gotów na rozwiązanie siłowe, a bombardowanie z powietrza nie jest wystarczającym zabiegiem, musisz w... czytaj więcej

Jak wobec tego wyglądać będzie ewentualna współpraca NATO i Rosji w atakach na cele islamistów w Syrii? Bo o takiej współpracy od pewnego czasu słyszymy.  

To może być najkrótsza koalicja antyterrorystyczna w historii, ponieważ jeszcze nie powstała, a wygląda, że już rozsypała się jak domek z kart. Szczególnie po słowach prezydenta Putina, który nieomal oskarżył Turcję o działania w imieniu terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego.

Nazwał to "ciosem w plecy", trudno o mocniejsze słowa.

Musimy poczekać, by przekonać się, czy to tylko słowa wypowiedziane w afekcie, czy zapowiedź konkretnych czynów. Mamy jeszcze niezależne zupełnie doniesienia o zestrzelonym śmigłowcu. Nie ma wątpliwości, że Rosja oczekuje od swojego przywódcy zdecydowanego działania, ale zobaczymy, co zrobi Putin. Miejmy nadzieję, że nastąpi tu jakaś refleksja, a nie coś z goła odmiennego.  

Wczoraj sytuacja w Syrii była skomplikowana, a dziś jest skomplikowana do kwadratu. Czy te procedury, których byliście inicjatorami, nadal są aktualne?

Nasza propozycja nabrała jeszcze większego znaczenia. I nie dotyczy wyłącznie samolotów. Chodzi także o jednostki morskie, czy lądowe. Czyli jak manewrować, gdy znajdują się (te jednostki - red.) w sąsiedztwie innych - nie wrogich, ale obcych. Na jakich częstotliwościach prowadzić ze sobą komunikację, jakiego używać języka. Inną naszą propozycją jest wprowadzenie oficerów łącznikowych w sztabach poszczególnych armii, którzy odpowiedzialni byliby za monitorowanie i rozwiązywanie tego typu problemów i wiedzieliby, z kim błyskawicznie nawiązać kontakt, by nie dopuścić do tragedii.

(abs)