Jacht rosyjskiego miliardera Andrieja Melniczenki został zatrzymany na Gibraltarze. Warta 360 milionów funtów jednostka znajduje się pod nadzorem władz portowych. Chodzi o niespłacone zobowiązania wobec stoczni, która ją zbudowała. Według brytyjskich mediów Rosjanin wciąż jest winien tej firmie 13 milionów funtów.

Jacht czekający w porcie //A. CARRASCO RAGEL /PAP/EPA

Władze Gibraltaru zainterweniowały, choć Melniczenko twierdzi, że to jedynie nieporozumienie natury technicznej i wkrótce zostanie wyjaśnione. Chodzi o spłatę ostatniej raty za budowę jachtu, ubezpieczenie i odsetki, jakie narosły z powodu długu.

Nowoczesny jacht to dzieło słynnego francuskiego projektanta Philippe'a Starcka. Ma niezwykle futurystyczną sylwetkę. Olbrzymia, prawie 200-metrowej długości łódź posiada trzy maszty, które są wyższe od wieży Big Bena. Pływa pod banderą Bermudów.

Jednostka dotarła do portu na Gibraltarze podczas rejsu testowego na Morzu Śródziemnym. Miała zostać przekazana formalnie rosyjskiemu miliarderowi w kwietniu. Teraz finalizacja transakcji stanęła pod znakiem zapytania.

Rosjanin nazwał swój jacht jedynie literą "A". W ten sposób na listach i w zestawieniach marynistycznych jego łódź zawsze będzie się znajdować na pierwszym miejscu.

Andriej Melniczenko należy do najbogatszych ludzi na świecie. Jego majątek ocenia się na prawie 11 miliardów funtów. Jest właścicielem firm produkujących nawozy sztuczne, eksploatujących węgiel i produkujących energię elektryczną.


(MRod)