Hiszpańska Gwardia Cywilna szuka ponad stu osób, które w poniedziałek uciekły bez płacenia z restauracji na północy kraju. Klienci nie byli Hiszpanami. Właściciel twierdzi, że stracił 2 tysiące euro.

Według lokalnych mediów rodzina w restauracji świętowała chrzciny (zdj. ilustracyjne) /Marek Gładysz /RMF FM

Tańczyli i nagle zniknęli. Sto osób uciekło w ciągu minuty - opowiadał właścicielu hotelu i restauracji Carmen w miejscowości Bembibre.

Nie wychodzili w małych grupach, lecz zrobili to wszyscy naraz - wyjaśnił Antonio Rodriguez w rozmowie z radiem Cadena Ser. Nie mogliśmy nic zrobić, gdyż było ich aż tylu - dodał.

Nie byli to Hiszpanie - podkreślił przedstawiciel Gwardii Cywilnej. Nie chciał jednak potwierdzić, czy chodzi o osoby z Europy Wschodniej, jak opisuje je lokalna prasa.

Właściciel restauracji miał powiedzieć agencji EFE, że bankiet zamówili obywatele Rumunii, którzy wpłacili mu zaliczkę w wysokości 900 euro.

Przedstawiciel Gwardii Cywilnej zapewnił, że służby wiedzą mniej więcej, gdzie przebywają nieuczciwi klienci. Nie będzie trzeba długo czekać na wyniki śledztwa - zapewnił.

Według lokalnych mediów 120-osobowa rodzina w restauracji Carmen świętowała chrzciny. Zamówiła m.in. 30 butelek whisky. Grupa zniknęła tuż przed podaniem deseru.


(mpw)