56 więźniów zginęło podczas starć w więzieniu w stanie Amazonas na północy Brazylii. Zamieszki wywołały gangi narkotykowe.

Policja dojeżdżająca do więzienia, w którym wybuchł bunt /Jander Robson /PAP/EPA

Sergio Fontes, szef sił bezpieczeństwa w stanie Amazonas, powiedział, że podczas buntu z zakładu karnego Anisio Jobim uciekła część więźniów. Nie podał jednak ilu. Jak dodał, 40 zbiegłych ujęto.

Fontes przekazał, że wielu zabitych w zamieszkach miało odcięte głowy. Sędzia Luis Carlos Valois, który negocjował z osadzonymi zakończenie zamieszek, powiedział, że widział wiele poćwiartowanych zwłok. Nigdy w życiu nie widziałem czegoś podobnego. Tyle ciał, tyle krwi... - napisał Valois na portalu społecznościowym.

Zamieszki wybuchły z powodu awantury między gangami rywalizującymi o kontrolę nad kilkoma więzieniami. Jak powiedział Fontes, bunt został zorganizowany najprawdopodobniej przez lokalny gang Rodzina Północy przeciw Pierwszemu Komandu Stołecznemu (PCC), wywodzącemu się z Sao Paulo. PCC to największa brazylijska organizacja przestępcza, licząca ok. 13 tys. członków. Niemal połowa z nich przebywa w więzieniach. Działa ona w większości brazylijskich stanów oraz w Paragwaju i Boliwii.


Fontes dodał, że policja odkryła dziurę w murze, przez którą przeszmuglowano broń na teren więzienia. Podczas przeszukań po zakończeniu zamieszek znaleziono kilka sztuk broni palnej.


Kilkudziesięciu więźniów uciekło z innego zakładu karnego


W poniedziałek nad ranem z innego więzienia w stanie Amazonas uciekło 87 osadzonych - powiedział Fontes. Jeden z nich zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie po ucieczce. Miejscowa policja bada, czy między zamieszkami w jednym zakładzie karnym a masową ucieczką z drugiego na terenie tego samego stanu są jakieś powiązania.


Międzynarodowe organizacje praw człowieka ostro krytykują system więziennictwa w Brazylii. Wskazują na przeludnienie i częste wybuchy przemocy.

Pod względem liczby więźniów Brazylia zajmuje czwarte miejsce na świecie. W więzieniach, które w pierwotnym zamyśle miały pomieścić 300 tys. osób, karę pozbawienia wolności odbywa 500 tys. osób. Władze twierdzą, że skazanych przybywa tak szybko, że mimo budowania nowych więzień trudno jest poprawić warunki w istniejących już zakładach karnych.


(mpw)