Domniemany sprawca kwietniowego zamachu w Sztokholmie, pochodzący z Uzbekistanu 39-letni Rachman Akiłow, nie cierpiał na poważne zaburzenie psychiczne w momencie popełniania przestępstwa - taką diagnozę postawili biegli psychiatrzy.

Zdj. ilustracyjne /FREDRIK SANDBERG /PAP/EPA

Orzeczenie wpłynęło do sądu w Sztokholmie. Psychiatrzy stwierdzili także, że Akiłow "nie wykazywał oznak zaburzeń w trakcie badania psychiatrycznego".

Opinia biegłych oznacza, że jeśli 39-latek zostanie uznany za winnego przeprowadzeni ataku terrorystycznego, to nie uniknie więzienia. A grozi mu dożywocie.

Według szwedzkiej służby więziennej przebywający w areszcie w Sztokholmie Uzbek "wykazuje tendencje agresywne", co spowodowało, że zastosowano wobec niego nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Gdy Akiłow kontaktuje się z innymi osobami, to jest pilnowany przez strażników, z których jeden jest uzbrojony.

Prokurator Hans Ihrman poprosił w środę sąd o przedłużenie terminu złożenia aktu oskarżenia. Z uwagi na obszerny materiał dochodzeniowy, konieczność kontynuowania przesłuchań, analiz i badań technicznych śledztwo nie może zostać zakończone - poinformował prokurator.

Zamachowiec 7 kwietnia ukradł ciężarówkę rozwożącą piwo, a następnie wjechał w tłum na głównym handlowym deptaku Sztokholmu i uderzył w dom towarowy Ahlens. Cztery osoby zginęły wtedy na miejscu, a piąta zmarła trzy tygodnie później w szpitalu. Kilkanaście osób zostało rannych.

Akiłow zatrzymany został kilka godzin po ataku w miejscowości Marsta w aglomeracji sztokholmskiej i przyznał się do dokonania zamachu terrorystycznego. Policja informowała, że deklarował on sympatię dla organizacji ekstremistycznych, w tym Państwa Islamskiego. Do samego ataku nie przyznało się żadne ugrupowanie.

W 2016 roku wniosek Uzbeka o prawo stałego pobytu został odrzucony, a w grudniu miał on dobrowolnie opuścić Szwecję. W lutym 2017 roku sprawa Akiłowa została przekazana policji; był wówczas poszukiwany, ale nie udało się go odnaleźć.

(az)