Rezydent niemieckiego wywiadu zagranicznego BND w Rydze, odwołany z placówki za związek z Łotyszką, otrzyma ok. 300 tys. euro odszkodowania. Historię zakochanego szpiega, któremu sąd przyznał rację, opisała gazeta "Sueddeutsche Zeitung".

Niemiecki szpieg związał się z obywatelką Łotwy i dlatego w 2008 roku został odwołany z placówki / Jamie Kingham DPA /PAP

Szef urzędu kanclerskiego Peter Altmeier poinformował w czasie zebrania komisji ds. kontroli służb specjalnych, że niemiecki wywiad zagraniczny (BND) pomagał amerykańskim służbom z NSA w inwigilacji. Monitorowani mieli być europejscy politycy i firmy. czytaj więcej

Szef placówki Federalnej Służby Wywiadu (BND) w Rydze, który związał się z obywatelką Łotwy, został karnie odwołany w 2008 roku z placówki. Jego tłumaczenia, że zanim zamieszkał ze swoją wybranką, polecił prześwietlić ją służbom, a kontrola nie wykazała żadnych podejrzanych momentów w życiu kobiety, nie przekonały kierownictwa wywiadu.

Nawiązując prywatne kontakty z obywatelką Łotwy, pracownik wywiadu nadużył zdaniem szefa BND zaufania władz. Co gorsza, jeden z  podwładnych rezydenta też nawiązał romans z Łotyszką. Władze BND uznały to za dowód na brak nadzoru nad pracownikami.

Po przeniesieniu do Berlina agent zachorował. Został przeniesiony w stan spoczynku 11 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Były agent wytoczył pracodawcy sprawę sądową, domagając się odszkodowania w wysokości prawie 400 tys. euro. Dowodził, że nie nadaje się do innej pracy niż działalność wywiadowcza i nie ma żadnych szans na rynku pracy. BND odmawiał wypłacenia odszkodowania. Argumentował, że były wywiadowca może poszukać sobie innej pracy, choćby w biznesie.

Federalny Sąd Administracyjny ocenił, że skala naruszenia przepisów służbowych przez zakochanego agenta była niewielkie, a odwołanie z placówki decyzją niewspółmiernie surową w stosunku do wykroczenia. Biegły sądowy potwierdził, że były agent cierpi  na traumę spowodowaną zwolnieniem z pracy. Na tej podstawie sąd w Monachium przyznał mu odszkodowanie w wysokości 75 proc. żądanej sumy - informuje "Sueddeutsche Zeitung.

(mpw)