Żadne ugrupowanie nie przyznaje się do zabicia francuskich dziennikarzy

Niedziela, 3 listopada 2013 (12:42)

Prezydent Francois Hollande zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w celu ustalenia okoliczności porwania i zabicia dwojga francuskich dziennikarzy w Mali. Nadsekwańskie media i eksperci mnożą hipotezy na ten temat.

Żadne ugrupowanie terrorystyczne nie przyznało się do uprowadzenia i zabicia dwojga dziennikarzy rozgłośni Radio France Internationale (RFI). Wielu specjalistów podejrzewa jednak, że mogło to mieć związek z niedawnym uwolnieniem czterech francuskich zakładników Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu w Nigrze. Według nieoficjalnych informacji, za tych ostatnich zapłacić miano 25 milionów euro okupu - i być może islamscy ekstremiści znowu chcieli żądać pieniędzy, ale były nieprzewidziane problemy i nowych zakładników zabito. Nie wyklucza się również, że pośrednicy uczestniczący w uwolnieniu zakładników w Nigrze chcieli się zemścić za to, że nie dostali od Francji wystarczającej zapłaty.

Dwoje dziennikarzy francuskiego radia RFI zostało w sobotę uprowadzonych w mieście Kidal w Mali i zabitych przez uzbrojonych porywaczy - potwierdziło wczoraj francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W komunikacie resort oświadczył, że "Claude Verlon i Ghislaine Dupont, dziennikarze RFI, zostali odnalezieni martwi w Mali". "Państwo francuskie wspólnie z władzami malijskimi czyni wszystko, by jak najszybciej wyjaśnić okoliczności ich śmierci" - głosi komunikat.

Jak relacjonowały lokalne władze, kilka minut po rozpoczęciu pościgu za porywaczami Francuzów, pojawiła się informacja o odnalezieniu ich ciał ze śladami po kulach, na przedmieściach Kidalu. Dziennikarze zostali uprowadzeni po przeprowadzeniu wywiadu z mieszkańcem Kidalu, przedstawicielem tuareskiego separatystycznego Ruchu Wyzwolenia Narodowego Azawadu. Po skończonej rozmowie porywacze wciągnęli dziennikarzy do beżowego samochodu.

Kidal, leżące ok. 1,5 tys. na północny wschód od stolicy Mali, miasta Bamako, w pobliżu granicy z Algierią, jest kolebką tuareskiej rebelii.

Tuaregowie wywołali wojnę w Mali w styczniu 2012 r. i już wiosną ogłosili na północy kraju niepodległość Azawadu. W czerwcu teren ten odebrali im lepiej uzbrojeni partyzanci Al-Kaidy, którzy północną połowę Mali przekształcili we własny kalifat. Został on rozbity przy pomocy Tuaregów przez Francję, która w styczniu 2013 r. dokonała inwazji na Mali.

Była to druga misja reporterów RFI w Kidalu. W lipcu relacjonowali oni stamtąd pierwszą turę wyborów prezydenckich. W sumie od 1989 roku podczas pracy dla francuskich mediów zginęło lub zaginęło za granicą 20 francuskich dziennikarzy - wynika z bilansu agencji AFP.

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Marek Gładysz

RMF FM/PAP