Po raz 15. amerykańskie władze odmówiły przedterminowego zwolnienia z więzienia zabójcy Roberta Kennedy'ego. Kalifornijska Rada ds. Zwolnień Warunkowych uznała, że 71-letni obecnie Sirhan Sirhan nie wykazał dostatecznej skruchy.

Zabójca R. Kennedy'ego, zdj. z 1968 roku /UPPA/Photoshot /PAP

Podczas przesłuchania Sirhan, palestyński imigrant, powtórzył, że był pijany i nie pamięta zabójstwa Kennedy'ego. Po raz kolejny o warunkowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać za pięć lat.

Do zabójstwa doszło 5 czerwca 1968 roku, kilka minut po tym jak młodszy brat zamordowanego pięć lat wcześniej Johna F. Kennedy'ego ogłosił swoje zwycięstwo w prezydenckich prawyborach w stanie Kalifornia.

Robert Kennedy przechodził skrótem przez zatłoczoną kuchnię w hotelu Ambassador w Los Angeles, w którym świętował zwycięstwo, gdy Sirhan zaczął strzelać w jego kierunku z rewolweru. Senator został trafiony trzykrotnie, zmarł następnego dnia. Miał 42 lata. Oprócz niego rannych zostało pięć innych osób, ale wszystkie przeżyły. Po zabójstwie Sirhan mówił, że czuł się zdradzony przez Kennedy'ego po tym, jak wyraził on poparcie dla Izraela w wojnie sześciodniowej, która wybuchła dokładnie rok przed zabójstwem.

W kwietniu 1969 roku Sirhan został skazany na śmierć, wbrew obiekcjom rodziny Kennedych, która oświadczyła, że nie chce dalszego zabijania. Jednak w 1972 roku, kiedy Sąd Najwyższy USA na krótko zniósł najwyższy wymiar kary, zamieniono mu ten wyrok na karę dożywotniego więzienia.

(mal)