Dziesięć osób zostało rannych w wybuchu bomby w supermarkecie w Petersburgu. Eksplodował ładunek wybuchowy domowej roboty z elementami raniącymi - poinformowała rzeczniczka Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Swietłana Pietrienko.

zdj. ilustracyjne /MAXIM SHIPENKOV /PAP/EPA

Rzeczniczka wyjaśniła, że wybuchł ładunek o mocy stanowiącej równowartość 200 gramów trotylu. Komitet wszczął dochodzenie w związku z "usiłowaniem morderstwa" - dodała, ale podkreśliła też, że śledczy rozpatrują "wszelkie wersje tego, co się wydarzyło".

Ranni zostali hospitalizowani, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - poinformował szef petersburskiego oddziału Komitetu Aleksandr Klaus.

Na miejscu wybuchu pracuje "grupa śledczo-operacyjna" Komitetu oraz personel operacyjny regionalnego biura Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) i ministerstwa spraw wewnętrznych - podaje TASS.

Ładunek wybuchowy ukryty był w części sklepu, w której przechowywane są torby lub zakupy klientów - poinformowała AP.

Supermarket, w którym doszło do wybuchu, należy do sieci Pieriekriostok. Kilkadziesiąt osób, w tym klienci i pracownicy sklepu, zostało ewakuowanych. Eksplozja nie spowodowała pożaru ani nie doprowadziła do uszkodzenia budynku - podaje EFE.

W połowie grudnia prezydent Rosji Władimir Putin zatelefonował do prezydenta USA Donalda Trumpa, by podziękować mu za przekazane przez CIA informacje, które umożliwiły udaremnienie ataku terrorystycznego w Petersburgu. Celem ataku miał być m.in. Sobór Kazański.

W kwietniu w petersburskim metrze doszło do zamachu, w którym zginęło 16 osób, w tym zamachowiec samobójca. 

(j.)