Przesyłka eksplodowała w siedzibie Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Paryżu. Jak informuje policja, jedna osoba została ranna.

Policjanci przed siedzibą Międzynarodowego Funduszu Walutowego /IAN LANGSDON /PAP/EPA

Paczka wybuchła zaraz po otwarciu przez pracownika. W wyniku eksplozji niewielkich obrażeń doznał 66-letni mężczyzna. Na miejscu pracują śledczy.

Prezydent Francji Francois Hollande określił wydarzenie jako zamach i zapowiedział, że władze zrobią wszystko, by schwytać osoby odpowiedzialne.

AFP przekazała, że według wstępnych ustaleń eksplozję spowodowała petarda, z kolei prefektura policji wskazuje, że chodzi najpewniej o ładunek wybuchowy domowej roboty.

Prefektura policji poinformowała o podjęciu interwencji po odkryciu "podejrzanej przesyłki, prawdopodobnie zawierającej materiały wybuchowe". Asystentka, która ją otworzyła, doznała poparzeń.

By zapobiec ewentualnemu zagrożeniu, z budynku ewakuowano część personelu. Policja wszczęła dochodzenie.

W środę niemiecka policja poinformowała, że w kancelarii przyjmującej pocztę ministerstwa finansów w Berlinie wykryto przesyłkę z mieszanką wybuchową i odbezpieczonym zapalnikiem. Nikt nie odniósł obrażeń.

Do wysłania tej przesyłki przyznało się na jednej ze stron internetowych ugrupowanie anarchistyczne Konspiracja Komórek Ognia. Jak podało, paczkę wysłano w ramach akcji "Nemezis" (po grecku "Sprawiedliwość"), która wymierzona jest w "system władzy".

Na razie nie wiadomo, czy przesyłka do paryskiej siedziby MFW ma z tym ugrupowaniem cokolwiek wspólnego.

(az)