​Wojsko irackie kontynuuje przejmowanie terenów niebędących częścią Kurdystanu, ale kontrolowanych przez kurdyjską Peszmergę. Nigdzie nie napotkano oporu ze strony oddziałów kurdyjskich.

Trwa spór między Irakiem a Kurdystanem /AFAN ABDULKHALEQ /PAP/EPA

Armia iracka oraz towarzyszące jej Oddziały Mobilizacji Ludowej (PMF) zajęły większość tzw. terytoriów spornych. Tereny te formalnie nie należą do Regionu Kurdystanu, ale znaczna część tamtejszej populacji to Kurdowie. Niektóre z nich znalazły się pod kontrolą Peszmergi w 2003 roku, natomiast większość została opanowana przez kurdyjskie oddziały w trakcie wojny z Państwem Islamskim po 2014 roku.

Siły irackie wkroczyły m.in. do Chanakin w prowincji Dijala, a także jazydzkiego miasta Sindżar, w którym w 2014 roku doszło do masakry, dokonanej przez terrorystów Państwa Islamskiego. Chanakin z kolei jest zamieszkane głównie przez szyickich Kurdów. W mieście tym znajduje się również cmentarz prawie 450 polskich żołnierzy armii Andersa.

Siły irackie przejęły również kontrolę nad złożami ropy Awana i Bai Hassan w prowincji Kirkuk. Już w poniedziałek zostało zajęte pole naftowe Baba Gurgur. Wojsko irackie wkroczyło również do miejscowości Gwer i Machmur, które pozostawały pod kontrolą kurdyjską od 2003 roku, a także do miejscowości Baszika na Równinie Niniwy, odbitej przez Peszmergę z rąk Państwa Islamskiego w listopadzie 2016 r. Miejscowość ta zamieszkana jest głównie przez mniejszość religijną jazydów oraz mniejszości etniczne szyickich Szabaków i chrześcijańskich Asyryjczyków.

Peszmerga wycofała się ze wszystkich tych miejsc bez stawiania oporu. Peszmerga jest przy tym podzielona na oddziały podporządkowane Partii Demokratycznej Kurdystanu (PDK) obecnego prezydenta Regionu Kurdystanu Masuda Barzaniego oraz związane z Patriotyczną Unią Kurdystanu (PUK). W związku z napięciami między tymi dwoma partiami od poniedziałku Peszmerga PUK i Peszmerga PDK prowadzą odrębne działania, jednak obie te siły nie stawiały oporu armii irackiej i PMF.

Oddziały specjalne Peszmergi PUK pod dowództwem Lahura Talabaniego wróciły jednak, w porozumieniu z armią iracką, do Kirkuku. Ma to umożliwić powrót do tego miasta tysięcy Kurdów, którzy uciekli z niego w poniedziałek w obawie przed walkami.

Natomiast znajdujące się w pobliżu miasta Sindżar oddziały Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), czyli partyzantki tureckich Kurdów, a także związane z nimi siły jazydzkie zapowiedziały, że będą bronić swoich pozycji. W ostatnich miesiącach Turcja wielokrotnie groziła interwencją zbrojną w Iraku w związku z obecnością PKK w okolicach Sindżaru.

Celem armii irackiej jest przejęcie kontroli nad wszystkimi terenami spornymi, a także niewielkim kawałkiem prowincji Dohok, umożliwiającym dostęp do tureckiej granicy i pełną kontrolę rurociągu łączącego Kirkuk z tureckim portem Ceyhan. Oznaczać to jednak będzie odcięcie irackiego Regionu Kurdystanu od Demokratycznego Systemu Federalnego Północnej Syrii, czyli terenów kontrolowanych przez zdominowaną przez syryjskich Kurdów koalicję Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF).

(az)