Podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych i ewentualnego spotkania z prezydentem Barackiem Obamą Lech Kaczyński - jak ustaliła wysłanniczka RMF FM Agnieszka Burzyńska - nie będzie poruszał kwestii zniesienia wiz jako rekompensaty za amerykańską rezygnację z tarczy.

Ameryka wycofuje się z budowy systemu tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, ale wizy zostają... i to tylko dla Polaków. Nasi południowi sąsiedzi byli sprytniejsi. Czesi od prawie roku jeżdżą do Stanów Zjednoczonych bez wiz. czytaj więcej

Ewentualne spotkanie polskiego prezydenta z przywódcą USA będzie miało charakter kurtuazyjny i - według Kancelarii Prezydenta - nie należy się spodziewać, że jego tematem będzie rezygnacja Ameryki z rozmieszczenia w Polsce i Czechach elementów systemu obrony antyrakietowej.

Nie pojawi się więc temat wiz jako ewentualnej rekompensaty za tarczę. Nie będzie, bo prezydenta wizę ma? Bo ma nawet dwie amerykańskie wizy?

O pierwszą - zwykły obywatel Lech Kaczyński musiał się postarać sam. Była więc wizyta w ambasadzie i rozmowa z konsulem. Dawno temu, bo jak przyznaje prezydent w 1999 roku. Właśnie teraz powinna się gdzieś kończyć - stwierdza. Wiza jest dziesięcioletnia, czyli w najlepszym razie ważna tylko do grudnia.

Ale prezydent nie musi się tym przejmować - w jego drugim dyplomatycznym paszporcie widnieje druga, pięcioletnia wiza, tym razem dyplomatyczna. Jej wyrobienie nie kosztowało głowy państwa ani minuty fatygi. Ponad 3 lata temu prezydenccy urzędnicy wypełnili formularze, a resztę załatwił polski MSZ.

Jeśli to wy będziecie chcieli wybrać się za ocean, czeka rozmowa z konsulem. By się umówić, dzwonicie na numer 0 701 77 44 00. Koszt jednej minuty połączenia 4 złote + 22% VAT. Jest to jedyny sposób ustalenia terminu spotkania z konsulem w sprawie wizy.

A bez wiz za Wielką Wodę latają już i Czesi, i Słowacy, i Węgrzy, i Litwini, i Łotysze, itd.