Komisja Europejska chce, by państwa Unii informowały społeczeństwa o ryzyku i o sposobach ochrony przed zarażeniem wirusem Zika. Wirus ten występuje głównie w krajach Ameryki Południowej i jest roznoszony przez komary. Może być groźny dla płodu i wywoływać małogłowie u dzieci. Jak ustaliła nasza korespondentka Katarzyna Szymańska-Borginon, 11 krajów Unii już wydało takie zalecenia dla podróżnych. Polski wśród nich na razie nie ma.

Argentyńskie służby walczą z komarami, które roznoszą wirusa /PAP/EPA/DAVID FERNANDEZ /PAP/EPA

ECDC czyli Europejskie Centrum ds. zapobiegania i Kontroli Chorób poradziło krajom członkowskim, żeby poinformowały swoich obywateli o tych środkach - powiedział naszej korespondentce rzecznik Komisji Europejskiej Enrico Brivio. Na stronach internetowych Ministerstwa Zdrowia nie ma jednak żadnych tego typu zaleceń. Dlaczego? Nasza dziennikarka usłyszała od jednego z urzędników, że powodem takiego stanu rzeczy jest "niemal zerowe zagrożenie". Tymczasem unijni eksperci traktują sprawę bardzo poważnie.

Zalecenia, które powinien przekazać Polakom resort zdrowia, podali już 22 stycznia eksperci z ECDC. Chodzi o to, żeby osoby udające się w regiony, gdzie występuje Zika stosowały środki owadobójcze i moskitiery a kobiety w ciąży w ogóle rozważyły możliwość odroczenia wyjazdu. Zaleca się także, by osoby wracające z zagrożonych terenów przez pewien czas nie oddawały krwi.

Jeden z unijnych ekspertów przyznał, że obawia się tego, co może stać się latem, gdy w Brazylii odbędą się igrzyska olimpijskie. Wtedy powróci wiele osób, które mogą być zarażone i wirus może się rozprzestrzenić - stwierdził. Nie należy siać paniki, ale trzeba informować o ryzyku - zauważył z kolei rzecznik Komisji Europejskiej. Ta ostatnia od kilku tygodni zajmuje się sprawą i koordynuje informacje przekazywane przez kraje UE.

(mn)