Założyciel demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julian Assange jest gotowy udać się do Stanów Zjednoczonych, gdzie grozi mu odpowiedzialność za ujawnienie tajnych materiałów, pod warunkiem zagwarantowania mu jego praw - poinformował w środę portal.

Julian Assange /MAURIZIO GAMBARINI /PAP/EPA

Oświadczenie takie ukazało się na Twitterze portalu WikiLeaks po decyzji ustępującego prezydenta Baracka Obamy o skróceniu kary więzienia dla Chelsea Manning, skazanej w 2013 roku na 35 lat więzienia za przekazanie WikiLeaks ponad 700 tys. tajnych dokumentów.

W ubiegłym tygodniu WikiLeaks informował, że Assange zgodziłby się na ekstradycję do USA, jeśli amerykański prezydent ułaskawiłby Chelsea Manning (wcześniej starszy szeregowy armii USA Bradley Manning).

Przedstawiciele Białego Domu zaprzeczają jednak, by istniał związek między tą deklaracją a decyzją Obamy w sprawie Manning, która opuści więzienie w maju.

Od lata 2012 roku 45-letni Julian Assange przebywa w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, gdzie schronił się, aby uniknąć ekstradycji do Szwecji. Jest tam podejrzany o popełnienie gwałtu na obywatelce tego kraju podczas pobytu w Sztokholmie w 2010 roku. W trakcie tego pobytu miało dojść także ze strony Assange'a do napaści na tle seksualnym na inną kobietę, ale to oskarżenie uległo przedawnieniu.

Assange zaprzecza zarzutom. Twierdzi, że obawia się, iż w razie ekstradycji do Szwecji zostanie wydany władzom amerykańskim w związku z ujawnianymi przez WikiLeaks tajnymi dokumentami, m.in. dotyczącymi operacji wojskowych USA w Iraku i Afganistanie oraz tysiącami depesz dyplomatycznych amerykańskich misji na całym świecie.

Prawniczka Assange'a, Melinda Taylor, informowała w tym tygodniu, że nie wie, jaki jest status prawny jej klienta w USA, mimo ponawianych przez jego reprezentantów zapytań w tej sprawie.

(az)