Plaga pluskiew stała się w Kanadzie tak dolegliwa, że walka z nimi stała się tematem specjalnego "szczytu", który odbył się w minionym tygodniu w Toronto. Został on zorganizowany przez jednego z deputowanych do parlamentu prowincji Ontario. Mike Colle zajmuje się sprawą insektów od kilku lat, kiedy z tym problemem zaczęli zgłaszać się do niego wyborcy.

Czy Amerykę opanuje plaga krwiożerczych pluskiew? Po Nowym Jorku kolejne miasta przygotowują się do walki z owadami. W Chicago zorganizowano nawet pierwszy amerykański szczyt dotyczący pluskiew. czytaj więcej

Colle jest autorem zgłoszonego niedawno wniosku legislacyjnego, w którym proponuje, by właściciele nieruchomości byli prawnie zobowiązani do usuwania tych insektów. Kiedy wniosek się pojawił, właściciele i zarządcy nieruchomości podkreślali, że ich środowisko i tak jest już poddane bardzo wielu regulacjom. Sam deputowany przyznaje, że ewentualne nowe prawo nie rozwiąże całości problemu i nawołuje do opracowania krajowej polityki walki z pluskwami.

Jak informowały kanadyjskie media zainteresowanie "szczytem" przerosło wszelkie oczekiwania. Pojawili się na nim mieszkańcy Toronto, właściciele nieruchomości, politycy, przedstawiciele firm zwalczających insekty. Wszyscy mieli w zanadrzu historie budzące grozę. Jak podawał dziennik "The Star", według danych inspektorów zdrowia w Toronto, jeszcze w 2005 roku zgłoszeń dotyczących pluskiew było 187, a w tym roku już 1300.

Sprawa jest poważna. Choć pluskwy nie przenoszą chorób, mogą jednak powodować alergie. Przede wszystkim jednak zwalczanie tych insektów wymaga czasu i nie stosuje się już w tym celu używanych dawniej środków chemicznych. Na część z nich są one już zresztą uodpornione. Jedyną metodą jest stosowanie gorącej pary wodnej, czasami wielokrotnie. Okazuje się też, że po latach względnego spokoju wiele osób po prostu nie wie, jak wyglądają pluskwy. Dlatego np. dla hoteli przygotowuje się specjalne filmy instruktażowe jak wykrywać insekty i jak z nimi walczyć.