Waldensi odpowiedzieli papieżowi Franciszkowi, że nie mogą przebaczyć Kościołowi katolickiemu prześladowań, jakich doznali ich przodkowie. W ten sposób zareagowali na przeprosiny papieża w czasie jego czerwcowej wizyty w ich świątyni w Turynie.

Papież Franciszek /GIORGIO ONORATI /PAP/EPA

Włoskie media opublikowały we list, jaki waldensi - ugrupowanie chrześcijańskie założone w XII wieku na znak sprzeciwu wobec władzy i bogactwa Kościoła - wystosowali do Franciszka po zakończonych w piątek obradach w Piemoncie. 

Synod ewangelickiego Kościoła waldensów przyjmuje z głębokim szacunkiem i nie bez wzruszenia prośbę o przebaczenie skierowaną przez Jego Świątobliwość w imieniu swego Kościoła za to, co określił mianem postaw niechrześcijańskich, a nawet nieludzkich okazanych w przeszłości wobec naszych matek i ojców - głosi przesłanie do papieża. Następnie waldensi dodali w nocie zredagowanej po obradach: Ta nowa sytuacja nie upoważnia nas do tego, by zastąpić tych, którzy zapłacili krwią i innym cierpieniem za swoje świadectwo wiary ewangelicznej i przebaczyć w ich imieniu. Zapewnili zarazem, że w przeprosinach ze strony papieża widzą gotowość Kościoła do otwarcia nowego rozdziału we wzajemnych relacjach. Nasze Kościoły - zadeklarowali waldensi - są gotowe napisać razem tę historię, nową także dla nas.

22 czerwca Franciszek jako pierwszy biskup Rzymu odwiedził w Turynie świątynię waldensów, należących obecnie do Światowego Aliansu Kościołów Reformowanych.  W trakcie tej wizyty Franciszek powiedział między innymi: W imieniu Kościoła katolickiego proszę was o przebaczenie za niechrześcijańskie czy nawet nieludzkie postawy i zachowania w dziejach, jakich dopuściliśmy się przeciwko wam. W imię Jezusa Chrystusa przebaczcie nam. 

W ten sposób odniósł się do wieków cierpień, jakich doznali waldensi. Za nieuznawanie papieża zostali potępieni przez papiestwo i obłożeni ekskomuniką, w czasach inkwizycji byli prześladowani i paleni na stosie. Długo żyli w ukryciu.

Włoscy watykaniści zwrócili uwagę na chłód, z jakim odpowiedzieli waldensi. Z taką interpretacją nie zgodził się natomiast jeden z liderów wspólnoty z Piemontu pastor Eugenio Bernardini, który witał Franciszka w świątyni waldensów.

W wywiadzie dla agencji włoskich biskupów SIR wyjaśnił, że sformułowanie o tym, iż nie mogą przebaczyć w imieniu prześladowanych jest "być może zbyt teologicznie wyrafinowane". Podkreślił, że stanowisko to wskazuje jedynie, iż nie mogą oni przebaczyć w imieniu tych, którzy cierpieli w przeszłości.

Jednak w szeregach włoskiego episkopatu już pojawiły się głosy niezadowolenia i rozczarowania z powodu reakcji waldensów. Nie jest ewangeliczną postawą odrzucenie przeprosin Franciszka - ocenił biskup miasta Carpi Francesco Cavina.

(mal)