Władze Kataru są oburzone artykułem w "Washington Post", który szacuje, że do piłkarskich mistrzostw świata w 2022 roku zginie w tym kraju około 4 tys. imigrantów pracujących przy budowie stadionów i innych obiektów infrastruktury.

​Polka z Dauhy: Tu przyjeżdża się do pracy, a nie dla krajobrazów

Po ogromnych emocjach sportowych i awansie biało-czerwonych do ćwierćfinału mistrzostw świata proponuję Wam, w ramach odpoczynku od nerwowego wyczekiwania na końcową syrenę rozmowę, z kimś, kto mieszka w Katarze na co dzień. Aneta Popiel przyjechała tutaj w poszukiwaniu pracy (szybko znalazła) i... czytaj więcej

"Katar doznał ogromnego uszczerbku na wizerunku i reputacji z powodu tego artykułu" - podkreślono w oświadczeniu wydanym przez rządowe biuro komunikacji.

Według "Washington Post", cytującego raport Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych (ITUC), od czasu, gdy w grudniu 2010 roku Katar został wybrany na gospodarza mundialu 2022, śmierć poniosło 1200 imigrantów.

W oparciu o tę liczbę raport szacuje, że w ciągu siedmiu lat na placach budowy w tym emiracie zginie 4 tys. osób.

"To jest całkowita nieprawda. Ani jeden robotnik nie stracił życia" - podkreślono w oświadczeniu.

Amerykański dziennik "wziął roczny wskaźnik śmiertelności imigrantów z Indii i Nepalu, którzy pracują w Katarze, i pomnożył go przez liczbę lat od dzisiaj do roku 2022", nie biorąc pod uwagę przyczyn zgonów - dodano w komunikacie.

Od dłuższego czasu Katar jest oskarżany przez zachodnie media o łamanie zasad bezpieczeństwa na swoich budowach. W 2013 roku brytyjski dziennik "The Guardian" ujawnił, że tylko w ciągu dwóch miesięcy zginęło 44 Nepalczyków, którzy padli ofiarą "niewolnictwa naszych czasów". Dauha konsekwentnie dementuje te doniesienia.

(j.)