Co najmniej 76 policjantów zostało rannych w czwartek w starciach z antyglobalistami w Hamburgu. Nie wiadomo jeszcze, ile osób zostało rannych wśród demonstrujących. Dziś w Hamburgu rozpoczyna obrady szczyt G20. Policja zatrzymała 5 osób.

Starcia policji z protestującymi /Clemens Bilan /PAP/EPA

Obrażenia większości funkcjonariuszy są niegroźne. Trzech z nich trafiło do szpitala.

Do starć doszło, kiedy policja przypuściła atak i zatrzymała liczący 12 tys. osób pochód przeciwników szczytu, zorganizowany pod hasłem "Welcome to Hell" (Witamy w piekle). Część demonstrantów - skrajnie lewicowy tzw. czarny blok - miała zasłonięte twarze, co było niezgodne z przepisami. Policjantów obrzucano kamieniami, butelkami i petardami.

Policjanci użyli armatki wodnej i gazu pieprzowego.

Protestujący wznosili barykady, podpalili kilka samochodów oraz niszczyli wystawy sklepowe i siedziby firm. Według policji kilkakrotnie użyto lasera kierując go na policyjny helikopter, aby oślepić jego pilota.

Antyglobaliści rozproszyli się, ale starcia i rozszerzyły się w ten sposób na inne dzielnice miasta.

Demonstracja rozpoczęła się o godz. 16 od wiecu na placu Fischmarkt. Uczestnicy pochodu starali się następnie przejść w pobliże Centrum Targów, gdzie dziś rozpocznie się szczyt G20.

Przed marszem policja ostrzegła jego uczestników, że narażają się na akty przemocy i poinformowała o skonfiskowaniu dużej ilości broni domowej roboty.

Szczyt G20 ochrania w Hamburgu ok. 20 tys. policjantów. Miejsce obrad otoczono barierkami. Władze spodziewają się, że dziś i jutro przybędzie do miasta ok. 100 tys. antyglobalistów.



(mpw)