Po 16 godzinach od trzęsienia ziemi na włoskiej wyspie Ischia, ratownicy wydobyli spod gruzów żywego 11-letniego chłopca. Wcześniej z rumowiska domu mieszkalnego wydobyto dwóch jego braci – siedmiomiesięcznego i ośmioletniego.

Wcześniej spod gruzów wydobyto brata Ciro, Mattiasa /ITALIAN CARABINIERI /PAP/EPA

W kataklizmie zginęły dwie osoby. 39 jest rannych.

11-letni Ciro został wyniesiony na noszach z gruzów. Wcześniej ekipy strażaków spod zawalonego domu w miejscowości Casamicciola wydobyły rodziców i dwóch braci chłopca.

Na wyspie zostanie ogłoszony stan kryzysowy i powołany specjalny komisarz - ogłosiła włoska Obrona Cywilna.

Do trzęsienia ziemi doszło wczoraj wieczorem. Wstrząsy miały magnitudę 4.

We Włoszech trwa dyskusja na temat stanu technicznego budynków. Według geologów i inżynierów domy nie powinny zawalać się po takim wstrząsie, tymczasem na Ischii niektóre runęły natychmiast. Włoska Liga Ochrony Środowiska podała, że na wyspie jest około 600 nielegalnie wzniesionych domów. Przedstawiciele lokalnych władz odpowiedzieli, że dane te są nieprawdziwe. Według nichj nie ma związku między zjawiskiem budowy domów bez zezwoleń a ich zawaleniem.

Położoną na Morzu Tyrreńskim Ischię opuszczają setki turystów. Burmistrz gminy Lacco Ameno Giacomo Pascale zaapelował do przebywających tam turystów, aby nie ulegali panice i do wszystkich, by przyjeżdżali na wakacje.

Sytuacja jest pod kontrolą, wyspa nie jest zdewastowana - oświadczył Pascale. Podkreślił, że zniszczone są tylko jej niektóre rejony. Pracujemy, by przezwyciężyć obecną kryzysową sytuację i zachęcamy tych, którzy zarezerwowali miejsca, by nie rezygnowali z przyjazdu na wyspę - dodał burmistrz po specjalnej naradzie.


(mpw)