Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że Rosja naruszyła prawo jednego z liderów opozycji Aleksieja Nawalnego do uczciwego procesu oraz zarządził wypłacenie mu 56 tysięcy euro z tytułu kosztów sądowych i poniesionych szkód. W opinii trybunału wyrok rosyjskiego sądu był "arbitralny" i można się obawiać, że "miał polityczny charakter".

Aleksiej Nawalny, czołowy krytyk Putina /MAXIM SHIPENKOV /PAP/EPA

Chodzi o wyrok z 2013 roku, kiedy czołowy krytyk prezydenta Władimira Putina został skazany na pięć lat łagru i grzywnę w wysokości 500 tys. rubli (wówczas ok. 15,5 tys. USD) za zdefraudowanie 30 mln rubli (ok. pół miliona dolarów) z państwowej spółki Kirowles. Następnie sąd wyższej instancji utrzymał wyrok, ale zawiesił wykonanie kary na pięć lat. Według Nawalnego proces od początku był motywowany politycznie.

Aleksiej Nawalny, który od lat oskarża rosyjskie elity władzy o korupcję, wyraził zadowolenie z dzisiejszego orzeczenia Trybunału na swoim blogu. Prawda jest po naszej stronie i wygramy - napisał. Podkreślił, że stara się "bronić ojczyznę przed złodziejami i oszustami, którzy przejęli władzę w Rosji". Nadejdzie czas, gdy uzyskamy sprawiedliwość w rosyjskim sądzie, nie tylko w Europejskim Trybunale Praw Człowieka - oświadczył opozycjonista.

Dzisiejsze orzeczenie nie jest ostateczne. W ciągu trzech miesięcy od dostarczenia wyroku każda strona może zwrócić się o to, by sprawa została odesłana do Wielkiej Izby Trybunału. Jeśli taki wniosek wpłynie, pięciu sędziów rozważy, czy sprawa wymaga dalszego przeanalizowania. W takim przypadku Wielka Izba rozpatrzy sprawę i wyda ostateczny wyrok.

(rs)