Prezydent Donald Trump wykorzysta skroplony gaz LNG jako "polityczny instrument przeciw Rosji". Amerykański prezydent ogłosi to w Warszawie - donosi Reuter, co powtarzają rosyjskie media.

Protesty przeciwników Donalda Trumpa w Kalifornii /DAVID MAUNG /PAP/EPA

W Rosji największe zainteresowanie budzi zaplanowane na piątek spotkanie Władimira Putina i Donalda Trumpa. Ujawniono, że tematem będzie walka z terroryzmem, Ukraina i Syria. Jednak nie ma wątpliwości, że nie zabraknie także tematu Korei Północnej.

O wizycie w Warszawie amerykańskiego prezydenta przedstawiciele rosyjskich władz strategicznie milczą, jednak bardzo uważnie przyglądają się amerykańskiej aktywności.

Rosyjskie media zauważają, że USA już dostarczają skroplony gaz Hiszpanii, Włochom i Portugalii, a pierwszy gazowiec ze Stanów Zjednoczonych w czerwcu dotarł do polskiego gazoportu.

Ofensywa amerykańska przyjmowana jest w Moskwie jako poważne zagrożenie. Nawet przedstawiciele Gazpromu odmówili komentarzy w tej sprawie. Rosyjski gaz w ubiegłym roku stanowił 45 proc. surowca zużytego w Europie. W przypadku zwiększenia eksportu amerykańskiego gazu, Rosjanie stracą miliardy dolarów.

Agencja Regnum twierdzi, że bez antyrosyjskiej polityki Amerykanie nie sprzedadzą swojego gazu.

Jestem przekonany, że Trump będzie aktywnie promował skroplony gaz. W tej sferze bardziej przypomina komiwojażera niż polityka, gdzie nie przyjedzie proponuje jakiś towar. Saudyjskiej Arabii broń, Europie gaz. Niczego innego od biznesmena nie należy oczekiwać - twierdzi Konstantin Simonow, dyrektor Fundacji Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego, cytowany przez agencję.

Simonow twierdzi, że amerykański gaz jest od 60 do 80 proc. droższy od rosyjskiego. Walcząc o utrzymanie rynku, jego zdaniem, Gazprom może obniżać cenę surowca.

Ton rosyjskiej prasy przed spotkaniem Trump-Putin jest bardzo ostrożny. O szansie na dialog pisze rządowa "Rossijskaja Gazieta", dodając, że przełom na spotkaniu Putina i Trumpa jest mało prawdopodobny.

"Niezawisimaja Gazieta" podaje z kolei przykład możliwego "ubicia interesu" przez prezydentów. Chodzi o Krym i Ukrainę. Dziennik sugeruje, że za wycofanie tematu Krymu, czyli de facto uznania półwyspu za rosyjski, Moskwa mogłaby się zgodzić na policyjną misję OBWE na Donbasie.


(j.)