​Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył, że jest otwarty na spotkanie z północnokoreańskim przywódcą Kim Dzong Unem "w odpowiednich okolicznościach". "Nie ma obecnie warunków do spotkania" - przyznał później rzecznik Białego Domu Sean Spicer.

Prezydent USA Donald Trump /JIM LO SCALZO /PAP/EPA

Gdyby było dla mnie stosowne spotkać się z nim, absolutnie bym to zrobił, byłbym zaszczycony - powiedział Trump w wywiadzie dla agencji Bloomberg. Dodał, że spotkałby się z Kimem "w odpowiednich okolicznościach".

Sytuacja na Półwyspie Koreańskim jest wyjątkowo napięta z powodu sygnałów, że komunistyczna Korea Północna może przeprowadzić szóstą próbę nuklearną oraz z powodu ostrzeżeń amerykańskiej administracji, która nie wykluczyła użycia siły, by powstrzymać ambicje atomowe Pjongjangu.

W niedzielę rząd Korei Południowej potwierdził, że na Morzu Japońskim trwają ćwiczenia południowokoreańskiej marynarki wojennej z siłami amerykańskimi. W tym dniu USA i Korea Południowa zakończyły inne, doroczne ćwiczenia wojskowe "Foal Eagle".

Trump mówił tego samego dnia na wiecu w Pensylwanii, że Chiny wywierają presję na Koreę Północną, by powstrzymać ją przed dalszymi prowokacjami. Podkreślał, że Pekin pomaga Waszyngtonowi w próbach rozwiązania problemu północnokoreańskiego.

Biały Dom ponownie tłumaczy to, co miał na myśli Donald Trump

Jest jasne, że nie ma obecnie warunków do spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem - oświadczył rzecznik Białego Domu Sean Spicer po słowach Trumpa, który mówił, że jest na takie spotkanie otwarty "w odpowiednich okolicznościach".

Spicer zaakcentował, że Korea Północna musiałaby spełnić wiele warunków, zanim można by rozważyć takie spotkanie. Wskazał na konieczność niezwłocznego odstąpienia przez Pjongjang od prowokacyjnego zachowania.


(łł)