Prezydent USA Donald Trump napisał na Twitterze, że działania jego byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna były "zgodne z prawem" i nie było "nic do ukrycia". Flynn przyznał się do złożenia fałszywych zeznań ws. kontaktów z Rosjanami.

Donald Trump /SHAWN THEW /PAP/EPA

Flynn zeznał w piątek, że okłamał FBI w sprawie kontaktów w 2016 roku z ówczesnym ambasadorem Rosji w USA Siergiejem Kislakiem.

Trump powiedział dziennikarzom, że nie było "żadnej zmowy" między jego ekipą a Kremlem, a on sam nie jest zaniepokojony przyznaniem się Flynna do winy.

Prezydent napisał też na Twitterze, że zwolnił Flynna, ponieważ okłamał on FBI i wiceprezydenta Mike'a Pence'a. "To smutne, ponieważ jego działania w okresie przekazania (władzy) były legalne!" - dodał.

Byłego doradcę Trumpa, który był też bardzo zaangażowany w jego kampanię wyborczą, oskarżył prokurator specjalny Robert Mueller, badający sprawę ingerencji Rosji w wybory w USA oraz ewentualnej zmowy sztabu Trumpa z przedstawicielami Kremla.

Trump powiedział dziennikarzom, że nie jest zaniepokojony przyznaniem się Flynna do winy. Jednak dziennik "The Hill" pisze, że zeznania byłego doradcy prezydenta "stały się wstrząsem sejsmicznym dla ekipy Trumpa".

O zabiegach Flynna dotyczących układania się z przedstawicielami rosyjskich władz przez zespół prezydenta elekta jeszcze pod rządami administracji Baracka Obamy wiedzieli najważniejsi członkowie zespołu Trumpa, który przygotowywał przejęcie władzy - podkreślają "Economist" i "New York Times".

Próby ingerowania w politykę zagraniczną urzędującego prezydenta lub torpedowania jej są niezgodne z prawem i zakazane przez tzw. Ustawę Logana.