Na środę przełożono rozpoczęcie transportu wraku statku Costa Concordia z okolic wyspy Giglio do portu w Genui - poinformowali koordynatorzy bezprecedensowej operacji. Kolejne opóźnienie tłumaczy się przedłużaniem prac z powodu niepogody.

Costa Concordia będzie demontowana przez blisko dwa lata

Demontaż wraku statku Costa Concordia w porcie w Genui potrwa prawie 2 lata. Prace te prowadzić będzie tysiąc osób. Rodzinne miasto Krzysztofa Kolumba przygotowuje się na przyjęcie statku. czytaj więcej

Do genueńskiego portu konwój Concordii z holownikami i kilkunastoma jednostkami zabezpieczającymi transport ma dotrzeć w niedzielę. Wcześniej zapowiadano, że wrak opuści Giglio w poniedziałek, a ostatnio, że we wtorek.

Od tygodnia międzynarodowa ekipa prowadzi skomplikowane prace, których celem jest ustawienie wycieczkowca na wodzie, tak by utrzymując się na niej mógł na holu dopłynąć do portu w Ligurii na demontaż. Do tej pory udało się podnieść Concordię ze sztucznego dna, na którym spoczywała od podniesienia z morza we wrześniu, na wysokość prawie 20 metrów.

W następnych godzinach wrak wynurzy się o dalsze 2,5 metra.

Prace przerywano w ostatnich dniach wielokrotnie z powodu niepogody, przede wszystkim silnego wiatru.

Szef włoskiej Obrony Cywilnej Franco Gabrielli powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej na wyspie Giglio, że złe warunki meteorologiczne miały zasadniczy wpływ na opóźnienie operacji. Wyjaśnił, że to ostrożność zadecydowała o tym, iż dopiero w środę wrak wyruszy w ostatnią drogę na demontaż.

Obecny na konferencji dyrektor generalny armatora Costa Crociere Michael Thamm podkreślił: Jesteśmy pewni, że do Genui dotrzemy w niedzielę.

Burmistrz Giglio Sergio Ortelli oświadczył, że jest zirytowany i zniecierpliwiony decyzją o przełożeniu odholowania wraku, ale dodał, że przyjmuje ją do wiadomości.

Rozumiem trudności techniczne, ale niepokój mój i mieszkańców jest duży - przyznał. Zwrócił uwagę na to, że panujący obecnie nastrój niepewności zbiega się w czasie ze szczytem sezonu wakacyjnego na wyspie, która do chwili katastrofy z 13 stycznia 2012 roku była perłą turystyki.

Koordynatorzy operacji odholowania wycieczkowca poinformowali ponadto, że w trakcie rejsu do Genui konwój nie wpłynie na wody terytorialne Francji. Wcześniej kraj ten wyrażał obawy, że zniszczony gigantyczny statek może zanieczyścić środowisko. Francja zapowiedziała nawet wysłanie swojego statku, który będzie obserwował transport Concordii i badał czystość wody. Włosi wielokrotnie zapewniali, że z jednostki wypompowano całe paliwo i nie ma żadnego zagrożenia. 

(jad)