Nie wydaje mi się, żeby poleciały jakieś głowy. Jest jasne, że to był bardzo zły precedens. Myślę, że polski Episkopat i nuncjatura będą musiały teraz uważać kogo wybierają - tak o zamieszaniu wokół arcybiskupa Stanisława Wielgusa mówi RMF FM watykanista Andrea Tornielli.

Papież był zdenerwowany, gdy poznał porażające szczegóły przeszłości Stanisława Wielgusa – potwierdzili watykańscy eksperci. Największe wzburzenie Benedykta XVI miał wywołać fakt, że pełną wiedzę posiadł jako ostatni. czytaj więcej

Wiadomo już, że materiały dotyczące agenturalnej przeszłości arcybiskupa Wielgusa dotarły do Watykanu dopiero na kilkanaście godzin przed ingresem hierarchy, co wywołało olbrzymią irytację Benedykta XVI.

Odpowiedzialne za zebranie całej dokumentacji na temat kandydata są nuncjatura, kościół w Polsce i kongregacja do spraw biskupów, która przygotowuje wszystkie dokumenty, by papież mógł zdecydować kogo wybiera. Jest oczywiste, że rzymska kongregacja nie może wiedzieć o istnieniu dokumentów służb specjalnych. Jestem pewien, że w dossier dotyczącym Wielgusa, które dotarło do Rzymu nie było nawet wzmianki o jego przeszłości – mówi w rozmowie z RMF Tornielli. Jego zdaniem jednak głowy w sprawie abpa raczej nie polecą. Może się jednak zdarzyć, że jakaś kandydatura zostanie przez papieża niespodziewanie odrzucona.

To, że kandydatury na stanowiska w polskim kościele będą teraz pieczołowicie sprawdzane pojawia się w wielu komentarzach.

Hiszpański dziennik "El Mundo" ostrzega: kryzys jeszcze się nie skończył. Sytuację wokół arcybiskupa Stanisława Wielgusa ocenia jako jeden z największych skandali w polskim Kościele katolickim.