​Potężny tajfun Nock-Ten, nazywany także Nina, zabił na Filipinach co najmniej sześć osób i zrujnował obchody Bożego Narodzenia w kilku prowincjach tego najludniejszego katolickiego kraju w Azji. Ponad 380 tys. osób opuściło domy i schroniło się w ośrodkach ewakuacyjnych.

Tajfun nad Filipinami /PAP/EPA/FRANCIS R. MALASIG /PAP/EPA

​Potężny tajfun "Nina", osiągający w porywach prędkość 255 km/h, dotarł do wybrzeży Filipin. Z zagrożonych terenów ewakuowano ponad 100 tys. mieszkańców. czytaj więcej

Żywioł dotarł w niedzielę do prowincji Catanduanes na wschodzie archipelagu. Początkowo prędkość wiatru sięgała 180 km/h, a w porywach nawet 255 km/h, ale następnie zaczęła spadać.

Tajfun powalał drzewa oraz słupy energetyczne, pozbawiając prądu mieszkańców pięciu prowincji. Odwołano ponad 300 lotów krajowych i międzynarodowych, głównie na lotnisku w stołecznej Manili. Nie pływają promy.

Co najmniej sześć osób utopiło się lub zostało zabitych przez walące się drzewa, słupy i ściany w prowincjach Quezon i Albay, na południowy wschód od Manili.

Nock-Ten, którego Filipińczycy nazywają Nina, to trzeci tajfun w historii, który zaatakował archipelag podczas Świąt Bożego Narodzenia, czyli wyjątkowo późno. Od 15 do 20 tajfunów nawiedza co roku Filipiny podczas pory deszczowej, która zazwyczaj rozpoczyna się w czerwcu i kończy w listopadzie.

Był to jeden z najpotężniejszych tajfunów na Filipinach od 2013 roku, gdy po przejściu tajfunu Haiyan w kraju zginęło ponad 7,3 tys. ludzi, a ponad 5 mln musiało opuścić swoje domy.

(łł)