Polska może mieć kłopot ze spełnieniem warunków wymaganych do przyjęcia euro w 2012 roku. Gdyby spełnił się czarny scenariusz, to mimo chęci rządu nasz kraj nie zostanie wpuszczony do strefy euro. A wówczas okazałoby się, że wejście do korytarza ERM2 już teraz nie miało sensu, bo przebywanie tam dłużej niż przez 2 lata może być niebezpieczne i kosztowne.

Kluczowym elementem polskiej strategii wyjścia z kryzysu jest wejście najpierw do ERM2, a potem do strefy euro - uważa minister finansów. Jacek Rostowski podkreśla w rozmowie z „Dziennikiem”, że celem rządu jest przystąpienie do ERM2 już w pierwszej połowie roku. czytaj więcej

Polska może mieć problem ze spełnieniem warunków przystąpienia do strefy euro, bowiem z powodu kryzysu może się zdarzyć, że popadnie w większe długi, niż pozwala na to Komisja Europejska. Gospodarka zwalnia, a to oznacza, że w budżecie państwa będzie mniej pieniędzy.

Przyjdzie spowolnienie konsumpcji, spowolnienie dochodów do dyspozycji. Jeśli spowolnienie konsumpcji, to słabsze wyniki z VAT-u. Jeśli słabsze dochody, to słabsze dochody z tytułu podatków - mówi ekonomista Łukasz Tarnawa:

Dochody będą więc mniejsze, a wydatki - jak zauważa ekonomista - co najmniej takie same. By budżet był w stanie za wszystko zapłacić, konieczne będą pożyczki. A jeśli deficyt budżetowy Polski przekroczy 3 procent PKB, nasz kraj może zapomnieć o wpuszczeniu do strefy euro. Tak więc wejście do korytarza walutowego już wiosną mogłoby - jak złe lekarstwo - bardziej zaszkodzić, niż pomóc.