Szturmowe oddziały policji chronią imigrancką dzielnicę głównego miasta wyspy – Ajaccio. Władze obawiają się kolejnych antyarabskich demonstracji mieszkańców, których uczestnicy zdemolowali już meczet, palili Koran na ulicy i rozbijali szyby w oknach mieszkań komunalnych arabskich imigrantów.

Szturmowe oddziały policji chronią arabskie osiedle na Korsyce. Zdj. ilustracyjne /Panoramic/Stephen Caillet /PAP

Policja ostawiła wysokie metalowe siatki w poprzek dróg dojazdowych do imigranckiej dzielnicy Les Jardins de l'Empereur w Ajjaccio, by uniemożliwić protestującym dostać się do budynków, w których mieszkają arabscy imigranci. Rdzenni mieszkańcy wyspy zapowiadają, że się nie podporządkują zakazowi demonstracji i oburzają się, że są oskarżane przez media o rasizm. Kto tutaj ma zachowanie rasistów? To Arabowie krzyczeli "Zmiatajcie brudni Korsykanie!". My chcemy właśnie zatrzymać ten rasizm przeciwko rdzennym Korsykanom - tłumaczy jeden z uczestników demonstracji.

Powodem wybuchu gniewu mieszkańców wyspy był napad młodzieżowej, arabskiej bandy na strażaków i policjantów wezwanych do imigranckiego getta. Uczestnicy protestów oskarżają główne media o proarabską stronniczość i wypaczanie rzeczywistości. Podkreślają, że francuska telewizja pokazuje tylko zdemolowany meczet, a nikt się nie przejmuje rosnącą przestępczością w imigranckich gettach, ani losem rannych strażaków i policjantów.

Młodzieżowa imigrancka banda zastawiła na tych ostatnich pułapkę w wieczór wigilijny w imigranckiej dzielnicy Ajaccio. Straż pożarna i policja zostały tam wezwane przez anonimowego rozmówcę, który zadzwonił i powiedział, że ktoś podpala samochody. Kiedy strażacy i policjanci przybyli na miejsce, zostali obrzuceni kamieniami oraz zaatakowani metalowymi prętami i kijami bejsbolowymi. Czterech z nich zostało rannych. Napastnicy krzyczeli: "Zmiatajcie brudni Korsykanie! To my tu rządzimy!"

(mal)