Turecka policja zatrzymała mężczyznę, który rano kilkukrotnie strzelił w powietrze przed ambasadą Stanów Zjednoczonych w Ankarze. Dzień wcześniej w tureckiej stolicy został zabity ambasador Rosji.

Policyjna mobilizacja po wczorajszym zamachu na ambasadora Rosji w Turcji /STR /PAP/EPA

Anatolia relacjonuje, że mężczyzna oddał 8-9 strzałów ze strzelby, którą przyniósł schowaną pod płaszczem. Służby pilnujące amerykańskiej placówki dyplomatycznej zatrzymały napastnika. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

W związku z tym zajściem Amerykanie poinformowali o zamknięciu dziś "dla normalnych działań" ambasady w Ankarze oraz konsulatów w Stambule i Adanie.

Do strzałów przed placówką dyplomatyczną USA doszło dzień po tym jak w galerii sztuki w Ankarze został zabity rosyjski ambasador w Turcji Andriej Karłow. Turecka policja zastrzeliła 22-letniego napastnika. Według tamtejszego MSW był on przez dwa i pół roku funkcjonariuszem policyjnych sił prewencji w Ankarze.

Niedługo po zamachu tureckie władze poinformowały, że "bardzo wyraźne znaki" wskazują, iż napastnik należał do organizacji mieszkającego w USA islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena skonfliktowanego z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem.

(mpw)