Była żona Omara Mateena, sprawcy krwawego ataku w Orlando na Florydzie, powiedziała w rozmowie z dziennikarzami, że był on "niezrównoważony psychicznie i umysłowo chory". Podkreśliła też, że Mateen cierpiał na zaburzenia bipolarne, miał "historię ze sterydami" i gwałtowne usposobienie.

Kwiaty w miejscu, w którym doszło do masakry /CRISTOBAL HERRERA /PAP/EPA

Kobieta powiedziała, że Mateen bił ją regularnie. Widząc, co się dzieje, zabrała ją od niego jej rodzina. Ich burzliwe małżeństwo zakończyło się po czterech miesiącach. Jak powiedziała, nie miała z nim od dawna kontaktu.

Była żona Mateena twierdzi, że był on człowiekiem religijnym, ale nie dostrzegła oznak radykalizmu. Powiedziała także, że jej były mąż pragnął zostać policjantem.

Ojciec Omara Mateena powiedział stacji telewizyjnej MSNBC, że nie wierzy w religijny motyw działania jego syna. Nienawidził natomiast gejów. Kiedyś bardzo się zezłościł na widok dwóch mężczyzn całujących się w miejscu publicznym - podkreślił ojciec sprawcy masakry w Orlando.

Od 2007 roku Omar Mateen pracował na Florydzie w największej firmie ochroniarskiej na świecie - G4S. Broń nosił legalnie, w ramach swych obowiązków służbowych. Firma G4S oświadczyła, że w 2007 i 2013 roku Mateen przeszedł badania, których wyniki nie budziły żadnych zastrzeżeń. Zapewniła także, że nic nie wiedziała o jego rzekomych związkach z terroryzmem.

W niedzielnym ataku na klub nocny dla gejów w Orlando na Florydzie zginęło co najmniej 50 osób, a 53 zostały ranne. Mateen został zastrzelony przez policję.

Odpowiedzialność za ten atak wzięła na siebie dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (ISIS).

(abs)