Jedna osoba została ranna, gdy policja próbowała wyrzucić obrońców przyrody z rejonu Doliny Cichej w słowackich Tatrach. Leśnicy chcą usunąć wiatrołomy po wielkiej wichurze, jaka nawiedziła Tatry trzy lata temu. Ekolodzy uważają, że powalonych drzew nie wolno ruszać.

Kilkudziesięciu obrońców przyrody, którzy twierdzą, że wiatrołomy pomogą odrodzić się lasom, usadowiło się w pniach zwalonych drzew, aby na teren nie wjechał ciężki sprzęt.

Według nas ta wycinka jest nielegalna; jest sprzeczna z przepisami o ochronie przyrody i ustawodawstwem Unii Europejskiej - mówi młoda dziewczyna. To jest wyjątkowy teren, zupełnie dziewiczy. Nigdzie indziej takiego nie mamy. To wielki obszar, gdzie mogą żyć niedźwiedzie, orły i inne chronione zwierzęta. Jest bardzo cenny i chcemy, by taki został - dodaje inny z ekologów.

Przyroda w Tatrach Słowackich przez wiele lat nie podniesie się po piątkowym huraganie. Skutki tego kataklizmu dla całych gór - także po polskiej stronie - są na razie trudne do przewidzenia. czytaj więcej

Ekolodzy zamierzają bronić wiatrołomów, do czasu aż ustanie wycinka. Obrońcy przyrody złożyli już w tej sprawie protest do Komisji Europejskiej, a na przyszły tydzień zapowiadają wielką manifestację w stolicy Słowacji, Bratysławie. W Dolnie Cichej był reporter RMF FM Maciej Pałahicki. Posłuchaj jego relacji: