Setki imigrantów, jadących pociągami z Budapesztu, wieczorem przybyły na dworzec zachodni w Wiedniu, gdzie kierowały się do pociągów jadących do Niemiec. Wcześniej co najmniej jeden pociąg stał kilka godzin na granicy węgiersko-austriackiej.

Setki imigrantów, jadących pociągami z Budapesztu, wieczorem przybyły na dworzec zachodni w Wiedniu, gdzie kierowały się do pociągów jadących do Niemiec. Wcześniej co najmniej jeden pociąg stał kilka godzin na granicy węgiersko-austriackiej.
Setki imigrantów przybyły na dworzec w Wiedniu /ROLAND SCHLAGER /PAP/EPA

Nie kryjąc radości imigranci na wiedeńskim dworcu skandowali: "Germany, Germany", dając do zrozumienia, dokąd chcą się udać. Wolontariusze rozdawali im owoce i butelki wody. Według świadków obyło się bez interwencji policji.

Pod okiem policjantów grupa ludzi wsiadła do pociągu jadącego do Salzburga w północno-zachodniej Austrii, a kolejna - do Monachium w Niemczech - podała agencja AFP.

Wcześniej świadkowie agencji Reutera informowali, że z Hegyeshalom odjechały w kierunku Wiednia cztery pociągi, wśród pasażerów których byli m.in. uchodźcy. Co najmniej jeden ze składów oczekiwał na granicy kilka godzin.

Austriackie koleje tłumaczyły w ciągu dnia, że odmówiły przyjęcia jednego z pociągów z Budapesztu, ponieważ, jak wyjaśniono, był on przeładowany. Zwrócono się do węgierskiej policji o pomoc w wyprowadzeniu z pociągu części pasażerów.

Rzecznik policji w Wiedniu powiedział, że austriackie służby zamierzały sprawdzić, czy imigranci występowali już o azyl na Węgrzech. Ci, którzy tak uczynili, musieliby zostać po węgierskiej stronie. Jednak - jak poinformowała agencja Reutera - z powodu wielkiej liczby imigrantów, których kontrolowało niewielu policjantów i przedstawicieli straży granicznej, pociąg odjechał najwyraźniej z niezmienioną liczbą podróżnych.

Imigranci, którzy dostali się do pociągów, w większości Syryjczycy, to część z kilku tysięcy uchodźców koczujących na budapeszteńskich dworcach, przekształconych w ostatnich dniach w prowizoryczne obozowiska.

(j.)