Bułgarski prezydent Rumen Radew wyraził zaniepokojenie serią zabójstw, do których doszło w kraju od początku nowego roku. W styczniu w Bułgarii zamordowano siedem osób, z czego sześć w noc sylwestrową.

Prezydent Bułgarii Rumen Radew /STEPHANIE LECOCQ /PAP/EPA

Na spotkaniu z szefem MSW Walentinem Radewem prezydent został poinformowany o rozwoju sytuacji i dochodzeniach w sprawie morderstw. Omawiano m.in. słabości w pracy MSW, w tym współpracę resortu z władzami lokalnymi w poszukiwaniu ściganych przez wymiar sprawiedliwości. Bułgarski prezydent podkreślił konieczność udoskonalenia pracy resortu w walce z przestępczością i zagwarantowania bezpieczeństwa obywateli - podano w komunikacie biura prasowego głowy państwa.

Od początku roku w Bułgarii dokonano siedmiu zabójstw. Domniemany morderca sześciu osób w noc sylwestrową został znaleziony martwy. Według MSW miał on popełnić samobójstwo, a motywem jego działań był zawód miłosny. Część mediów wyraziła jednak wątpliwości co do wersji podanej przez resort.

Z kolei w poniedziałek 49-letni biznesmen Płamen Christow, właściciel firm w przemyśle spożywczym, budownictwie i ubezpieczeniach został postrzelony, gdy wchodził do swojego biura. Zmarł w szpitalu.

Według mediów Christow był powiązany z przedstawicielami rządzącej partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii). Jak podało radio publiczne, miał on przekazać prokuraturze informacje, które pozwoliły w 2009 roku na zatrzymanie członków gangu porywaczy.

Dwa tygodnie wcześniej w centrum Sofii poważnie postrzelono szefa stołecznej służby podatkowej.

Krajowe media w związku z tymi zdarzeniami krytycznie oceniają pracę MSW. Sprawca zbrodni w noc sylwestrową osiem lat temu był skazany prawomocnym wyrokiem na karę więzienia za przestępstwo seksualne, przebywał jednak na wolności; nie ukrywał się, pracował, korzystał z telefonu komórkowego. Przy okazji wyszło na jaw, że takich przypadków jest ponad 600.

Władze zareagowały nerwowo na zabójstwa, które zbiegły się z początkiem trwającej od 1 stycznia bułgarskiej prezydencji Rady UE. Osiem dni prezydencji - osiem trupów - napisał znany politolog Ewgenij Dajnow. Z kolei przewodnicząca parlamentu Cweta Karajanczewa stwierdziła, że "takie wydarzenia zdarzają się w każdym europejskim kraju", a Bułgaria wcale nie "rozpoczyna (prezydencji - PAP) źle".

Oficjalne rozpoczęcie prezydencji odbędzie się w czwartek. W związku z wydarzeniem w Sofii zwiększono środki bezpieczeństwa.

(az)