Według prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego jego krajowi nie grozi nowa wojna z Rosją, jednak Moskwa wciąż liczy na odsunięcie jego samego od władzy. Saakaszwili wyraził tę opinię w wywiadzie zrelacjonowanym przez agencję Reutera. To prawie cudowna historia ocalenia - powiedział, komentując fakt, że pozostaje na stanowisku mimo gróźb pod jego adresem ze strony premiera Rosji Władimira Putina.

Saakaszwili dodał, że prawie rok po wojnie rosyjsko-gruzińskiej o Osetię Południową Zachód nie zdołał wymusić na Rosji, by ta wyjaśniła, jak to określił, "masowe czystki etniczne" na Gruzinach w Osetii. Zdaniem gruzińskiego prezydenta Zachód obawia się o swoje interesy energetyczne i handlowe.

Przyznał on, że Gruzja wie o tym, iż nie może odzyskać siłą separatystycznych regionów Osetii oraz Abchazji. Nawiązując do słów wiceprezydenta USA Joe Bidena, który powiedział, że nie ma opcji reintegracji drogą militarną, Saakaszwili powiedział: Rzecz w tym, czy ktokolwiek na świecie chce nowej wojny w Europie z udziałem Rosji, i oczywista odpowiedź brzmi „nie”. To właśnie sugerował wiceprezydent Biden i podzielamy tę opinię.

Reuters przypomina, że Zachód potępił Rosję za nieproporcjonalną reakcję, kiedy interweniowała zbrojnie w Gruzji w sierpniu zeszłego roku, ale i zarzucił Saakaszwilemu, że zaatakował Osetię. Region ten, tak jak Abchazja, oddzielił się od Gruzji w latach 90.

Agencja przypomina, że Rosja utrzymuje tysiące żołnierzy w obu regionach, chociaż podczas zawieszenia broni po sierpniowej wojnie uzgodniono, że strony wycofają swe wojska na pozycje sprzed konfliktu. Dziesiątki tysięcy ludzi, Osetyjczyków i Gruzinów, musiało opuścić domy w wyniku wojny.