To gorsze od paranoi – tak członek rosyjskiej Rady Federacji Konstantin Kosaczow określił dymisję Michaela Flynna w związku z jego kontaktami z ambasadorem Rosji. Zdaniem innego rosyjskiego parlamentarzysty Aleksieja Puszkowa dymisja wymierzona jest w relacje z Rosją.

Michael Flynn /ANDREW GOMBERT /PAP/EPA

Kosaczow, szef komisji spraw zagranicznych w wyższej izbie rosyjskiego parlamentu, napisał na Facebooku, że kontakty z ambasadorem Rosji "to zwykła dyplomatyczna praktyka". Zdymisjonowanie z tego powodu doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego "to nawet nie paranoja, a coś nieporównanie gorszego" - dodał.

Albo (prezydent USA Donald) Trump nie uzyskał należytej samodzielności i jest konsekwentnie, i nie bez powodzenia, zapędzany do narożnika, albo rusofobia opanowała już teraz od góry do dołu nową administrację - napisał Kosaczow.

Inny członek Rady Federacji Aleksiej Puszkow napisał na swoim Twitterze, że zapewne nigdy wcześniej dymisja prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego nie nastąpiła w USA tak szybko. Jednak celem nie jest Flynn, a relacje z Rosją - ocenił Puszkow.

Rzecznik Kremla: To nie nasza sprawa

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył z kolei, że dymisja Flynna jest wewnętrzną sprawą obecnej administracji amerykańskiej.

Nie chcielibyśmy tego w żaden sposób komentować. Są to wewnętrzne sprawy Amerykanów, administracji prezydenta (Donalda) Trumpa; to nie jest nasza sprawa - powiedział Pieskow dziennikarzom.

Jak podała agencja TASS, rzecznik prezydenta Władimira Putina odmówił odpowiedzi na pytanie, czy jeszcze przed inauguracją Trumpa doszło do rozmów z przedstawicielami jego ekipy na temat ewentualnego anulowania sankcji wobec Rosji.

Pieskow ocenił ponadto, że jest zbyt wcześnie, by oceniać kierunek, w jakim zmierzać będą relacje rosyjsko-amerykańskie pod rządami Trumpa. Powtórzył, że nadal nie wiadomo, gdzie i kiedy może dojść do spotkania obu prezydentów.

Z kolei szef komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej, niższej izby parlamentu Rosji, Leonid Słucki określił dymisję Flynna jako prowokacyjną. Jest to swojego rodzaju negatywny sygnał dla uregulowania dialogu rosyjsko-amerykańskiego - oświadczył deputowany.

Jego zdaniem do dymisji "wybrano pretekst" w postaci kontaktów z ambasadorem Rosji, które są "zwykłą praktyką dyplomatyczną". Zdaniem Słuckiego nasuwa się wniosek, że "celem były stosunki rosyjsko-amerykańskie, podkopanie zaufania do nowej administracji amerykańskiej".

Flynn złożył rezygnację ze stanowiska w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego. W liście z rezygnacją Flynn przyznał, że informacje, jakie przekazywał na temat swych rozmów z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem, były niekompletne.

P.o. doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego został emerytowany generał Joseph K. Kellogg.

(mpw)