​Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Nikołaj Patruszew przeprosił podczas wizyty w Belgradzie za prorosyjski gang, który próbował dokonać zamachu stanu w Czarnogórze.

Jeden z zatrzymanych puczystów w Podgoricy /BORIS PEJOVIC /PAP/EPA

Informację o słowach Patruszewa podał "The Guardian", powołując się na źródła w serbskim rządzie. Według gazety były szef FSB zaznaczył, że grupa nie działała z polecenia Kremla.  

"The Guardian" twierdzi również, że Serbia deportowała już grupę Rosjan, którzy byli zaangażowani w przygotowywanie zamachu stanu w sąsiedniej Czarnogórze. Deportacja miała być dokonana "po cichu" właśnie dzięki interwencji Patruszewa, który nie chciał, by sprawa nabrała rozgłosu. Szef serbskiej dyplomacji Nebojsa Stefanovic twierdzi jednak, że jego kraj nikogo nie deportował.

Puczyści mieli w planach przebrać się za policjantów, a następnie wejść do budynku parlamentu i zastrzelić ówczesnego premiera Milo Djukanovicia. Zamachowcy chcieli w ten sposób obalić prounijnych rządzących i przekazać władzę w ręce prorosyjskich ugrupowań.

W Czarnogórze zatrzymano łącznie 20 Serbów i mieszkańców Czarnogóry. Niektórzy z nich w przeszłości walczyli u boku prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy. 

Z kolei w Serbii zatrzymano rosyjskich nacjonalistów, którzy byli koordynatorami próby puczu. W ich mieszkaniach znaleziono 120 tys. euro i mundury policyjne. Rosjanie mieli mieć także z sobą urządzenia, które pozwalały im śledzić Djukanovicia.

(az)