Pożar, który zniszczył w poniedziałek ponad 80 niskostandardowych domów mieszkalnych w Rostowie nad Donem na południu Rosji, został opanowany - poinformował lokalny przedstawiciel ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych Igor Oder. "Trwa obecnie polewanie wodą całej strefy (pożaru). Będziemy się tym zajmować całą noc. Otwartych płomieni już nie ma" - powiedział Oder, dodając, że na miejscu pracuje obecnie ponad 2 tys. ludzi wspomaganych przez siedem samolotów i śmigłowców.

Podczas turnieju finałowego Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2018 roku na pobliskim Placu Teatralnym w Rostowie ma być zbudowana strefa kibica /TATYANA ZENKOVICH /PAP/EPA

Ogień strawił 107 budynków w historycznym centrum Rostowa, w tym 83 domy mieszkalne na łącznym obszarze około jednego hektara. Pożar nie spowodował ofiar śmiertelnych, ale 45 ludzi doznało obrażeń. Stan siedmiu osób hospitalizowanych z powodu poparzeń lub zatrucia dymem jest średnio ciężki, pozostałym poszkodowanym udzielono pomocy ambulatoryjnej.  

W sprawie zdarzenia prokuratura wszczęła śledztwo. Pożar rozpoczął się w niezamieszkanym domu - oznajmił gubernator obwodu rostowskiego Wasilij Gołubiew. Najprawdopodobniej doszło do silnego wybuchu gazu. Według innej wersji pożar był spowodowany zwarciem. Ogień szybko rozprzestrzenił się na sąsiednie domy ze względu na silny wiatr.

Mieszkańcy osiedla uważają, że doszło do podpalenia - pisze miejscowy portal DonNews. Jak dodaje, lokatorom jakiś czas temu zaproponowano, aby opuścili swoje domy w zamian za rekompensatę pieniężną, dwukrotnie niższą od ich wartości rynkowej. Miałoby to "oczyścić" miejsce pod budowę - podkreśla portal. 

Na miejscu osiedla, jak podaje organizacja Otwarta Rosja, planowano budowę hotelu dla gości turnieju finałowego Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2018 roku (na pobliskim placu Teatralnym ma być zbudowana strefa kibica). Miejscowi mieszkańcy protestowali przeciwko budowie kompleksu. Osobom, które nie zgodziły się na sprzedaż swoich domów, jak twierdzi organizacja, deweloper groził podpaleniem nieruchomości. Zdaniem policji wersja z podpaleniem "jest mało prawdopodobna" - podaje TASS. 

Koordynatorka Otwartej Rosji w obwodzie rostowskim Anastasija Szewczenko wiąże pożar z ceną gruntów, na których położone jest osiedle. "Teren znajduje się blisko Donu, a wszystko, co jest blisko Donu - jest drogie" - podkreśla. Szewczenko zauważa, że nie byłby to pierwszy taki przypadek. 

Lokalnym mieszkańcom już wcześniej zalecano, aby byli przygotowani do ewakuacji ze względu na płonące od prawie tygodnia lasy w okolicach miasta. Z ogniem, który objął 50 kilometrów kwadratowych lasów, walczy ponad tysiąc ratowników. Później ministerstwo ds. nadzwyczajnych poinformowało, że nie ma zagrożenia dla okolicznych mieszkańców.

(j.)