Prezydent Kuby Raul Castro skrytykował częściowe przywrócenie od połowy czerwca restrykcji w relacjach kubańsko-amerykańskich przez prezydenta USA Donalda Trumpa. To pierwsze publiczne wystąpienie kubańskiego przywódcy od tego czasu.

Raul Castro /PAP/EPA/Marcelino Vazquez /PAP/EPA

Nie powiedzie się żadna strategia, która chce zniszczyć rewolucję przez wymuszenia, wywieranie presji lub za pomocą innych, bardziej subtelnych metod - oświadczył Castro w wystąpieniu przed deputowanymi kubańskiego parlamentu. Podkreślił, że Kuba nie potrzebuje od USA "pouczania" o prawach człowieka i ma w tej dziedzinie "wiele powodów do dumy".

Zmianę w polityce USA wobec swojego kraju nazwał "utrudnieniem" i zapewnił, że jego rząd będzie kontynuował wysiłki na rzecz normalizacji stosunków z Waszyngtonem.

Byo to pierwsze wystąpienie Raula Castro, odkąd 17 czerwca prezydent USA Donald Trump ogłosił, że w kontaktach z Kubą przywraca część ograniczeń turystycznych i gospodarczych, zniesionych w czasie odwilży w dwustronnych relacjach za czasów jego poprzednika, Baracka Obamy. Swoją decyzję Trump argumentował koniecznością zwiększenia presji na władze w Hawanie w celu "uwolnienia Kuby" po ponad 50 latach komunizmu. Apelował jednocześnie o uwolnienie więźniów politycznych i poszanowanie praw człowieka.